Kategorie: Wszystkie | FLICKA I HAKER | RELACJE | SZKOLENIE | TAKIE ROŻNE | ZAKSA | ZAWODY | ZDJĘCIA
RSS

TAKIE ROŻNE

sobota, 08 listopada 2014

Od września blog umarł, niestety było trochę problemów, ale to już czas na nadrobienie wszystkiego. Postaram się w tym wpisie nadrobić najważniejsze rzeczy:) Miłego czytania :)

 

Poprzedni post dotyczył samych zawodów, ale na tym się nie skończyło :)

Po zawodach postanowiłyśmy w drodze powrotnej zobaczyć Balaton. Nie liczyłyśmy na to, że uda nam się znaleźć miejsce gdzie będziemy mogły spędzić chwilę czasu z psami nad wodą, ale się udało:)

nn

jj

nn

Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś wrócić w to wspaniałe miejsce, widok rewelacyjny :)

Po takim czasie nie lubię opisywać zawodów, bo trwało by to wieki, a czasu już sporo minęło. Za nami finał Polski, finał Czeski, obóz z Iwoną Gołąb, zawody z serii Annówka Cup.

Co do zawodów frisbee mogę powiedzieć, że jestem dumna z Flakona po tym sezonie. Pisałam nie raz już, że freestyle jest moją piętą Achillesa. Wchodząc na pole ogarnia mnie ogromny stres i często się wszystko sypie. W tym roku udało się ułożyć nawet freestyle, którego się trzymałam mniej lub bardziej, na pewno mogę stwierdzić że następuje tendencja wzrostowa i powoli radzę sobie. Natomiast na Flicke nie mogę powiedzieć złego słowa, bo ona daje z siebie wszystko za każdym razem, nawet jak podczas układu wymyślam coś zupełnie nowego...  Na każdych zawodach w tym sezonie Flicka była w pierwszej 10 co mnie bardzo cieszy i pokazuje co jakiś czas, że da się lepiej, jeśli w końcu uda mi się zrobić dwie dobre rundy free, a nie tylko jedną. Aktualnie to jest mój cel na przyszły sezon:                                                   mieć dwie dobre rundy free i nie zapomnieć układu w trakcie startu.

Reszta naszego czasu przebiegała normalnie, mamy przerwę od frisbee, ale staramy się regularnie chodzić na treningi agility, chwilami zaczynamy się dogadywać na torku więc jest nadzieja na wiosnę :) 

v

fot. Martyna Rybak

 

W wrześniu Flicka zagrała w spocie reklamowym, który ma zachęcić do pomocy schroniskom, na filmie tylko 20 sekund, ale było to kilka godzin ciężkiej pracy, dużo ujęć, dużo powtórek, Flakon dał radę :)                                                                                                       Teraz czekamy jeszcze na premierę teledysku, w którym grał Haker :)

 

na koniec jeszcze zdjęcia z wypadu nad morze

autor: http://www.eltorado.pl/

x

ccc

środa, 23 lipca 2014

Jakiś czas temu doszła do nas zabawka do testowania z sklepu SKLEP ZOOLOGICZNY

Jako że mam dużo zwykłych piłek, aportów i różnych gadżetów to chciałam spróbować czegoś innego. Tym razem padło na zabawkę edukacyjną marki Trixie. Były 3 poziomy więc wybrałam ten najtrudniejszy.

Na pierwszy raz każdemu z moich psów pochowałam smaki w tych samych miejscach i dałam im się wykazać. Haker 8 lat pies o wspaniałym węchu oraz kochający jedzenie. Wyjęcie prawie wszystkich smaków zajęło mu 3 minuty. Nie poradził sobie z podniesieniem klocka oraz z wyciągnięciem za sznurek szufladki. Potem się już znudził jak mu nie wyszło. W sumie byłam w szoku że reszta poszła tak szybko.

f

Potem był Flakonek u niej 3 minuty trwało wyjęcie prawie wszystkiego oprócz podniesienia klocka. Walczyła potem jeszcze z tym długo i w końcu się udało. Wcześniej nie mogła zrozumieć i gryzła ten klocek.

Następnie czyniłam testy na 5 szczeniakach by zobaczyć jak to działa u szczeniaków różnych ras SZCZENIAKI I ZABAWKA

Każda rzecz ma minusy i plusy

MINUSY:

-mała stabilność zabawki, zabawka powinna być cięższa, ponieważ się przesuwa jeśli pies używa mocno nosa lub gdy próbuje łapami

-słaby materiał: Flicka chwyciła 3 razy stożek do podnoszenia i już są ślady

-fajnie jakby była jeszcze trudniejsza dla psa.

-trzeba cały czas pilnować psa jak gra w ta grę

PLUSY:

-jest mała więc można ją z łatwościa zabrać gdzieś ze sobą

-na tak małej powierzchni ma kilka różnych kryjówek jedzenia        

-wymaga od psa różnych umiejętności takich jak ciągnięcie sznurków, podnoszenie, przesuwanie      

-pozwala robić różne kombinacje trudności, które układamy pod psa

-KOSZT: zabawka w sklepie jest dość tania aktualnie promocja 53,90zł

 

ff

 

DLA KOGO?

Zabawka jest fajna dla każdej grupy wiekowej, ale najlepszymi odbiorcami są szczeniaczki którym przyda się taka zabawa na myślenie.

Pamiętajmy tylko by nie zostawiać psa z tym samego.                  

 

czwartek, 24 stycznia 2013

dv

No tak zima... zła niedobra zima. Zastanawiałam się nad plusami i minusami zimy ale chyba jednak więcej minusów.
Plusy:
Flicka uwielbia śnieg, może zanim szaleć wiele godzin
Jak jest słońce( a to rzadkość) to można zrobić fajne zdjęcia
nie ma kleszczy

dv
Minusy:
masa soli na chodnikach, wiec psie łapki cierpią
zimno.. ani ja ani psy nie wytrzymują za długo na mrozie
od śniegu kaleczą się łapy między opuszkami
nie można trenować frisbee bo za zimno i ślisko
można zaliczyć piękna glebę na normalnym wyjściu na ,siku'
 

sv


Tak wymieniać mogła bym jeszcze długo. No ale żeby nie było że nic nie robimy;) W grudniu organizowałam seminarium obedience z Joanna Hewelt. Kto Asi nie zna niech żałuje;) wspaniała osoba która potrafi bardzo wciągnąć w obi. Ja obi robiłam z Hakerem na początku jak miał 6 miesięcy-1,5roku. W rok temu po 5 letniej przerwie wróciłam do startów z Hakerem. Teraz planujemy debiut w kl 1. więc Hakerro dzielnie ćwiczy kwadrat, ładne pozycje i zostawanie.

db

Z Flicka nie myślałam na poważnie o obi, co chwilę się zniechęcałam, bo Haker był taki prosty w obsłudze a borderek już nie. No ale Asia pokazała tyle zajebistych rzeczy jak zacząć, jak zbudować super podstawy że zebrałam się do pracy. Teraz codziennie wieczorem robimy z Flicka pozycje, dostawianie do nogi, ładne patrzenie na mnie i zostawanie na korytarzu(jedyny plus mojego mieszkania, ma na zewnątrz długi korytarz).

fed

Co do pozycji robimy na nie ruchomy tył, po dwóch tygodniach pracy jest już super siad prawie samodzielne, coraz lepsze waruj z dużą pomocą jeszcze i zaczynamy stój. Fli zaczyna się wkręcać w to, a ja mam coraz większa motywacje. Po pierwsze takie dłubanie szczegółów jest bardzo zajmujące i nie takie proste dlatego tak motywuje. A po drugie chce wprowadzić w życie młodej więcej spokoju, opanowania i już nie będzie można powiedzieć że jest nie ogarnięta ;)

dg


Największy nasz problem to jednak są rozproszenia w postaci ludzi i psów. Kiedyś jak widać nie było z tym problemu. Młoda po wypadku jest uważana, czujna i często czuje się zagrożona. Więc wszystko dziergamy w domu, szczególnie zostawanie z którym jest największy problem. Są jakieś plany na pierwszy start w ramach socjalizaji, zobaczymy czy to dojdzie do skutku.

 

sfde

 

Jeśli, też próbujecie coś dziergać w tym obi a brak wam motywacji to naprawdę polecam pojechać na jakieś seminarium z Asią--> http://joannah.pl/

ASIA dziękujemy za kopy motywacyjne!

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Ostatnio w moim życiu dzieje się dużo mało pozytywnych rzeczy, dlatego też mój ogólny nastrój jest słaby. Ten stan trochę podpuścił  mnie do tego wpisu, ponieważ zaczęła bardzo mnie irytować społeczność ludzka. I czasem po prostu robi się przykro jak słucha się różne ciekawe bzdury.

vd
Wszyscy na pewno wiecie że Flicka jest z miotu Wena i Simi. Dość głośny miot ze względu ze Wena z Paulą ma masę osiągnięć we frisbiee. Niektórzy gratulowali miotu szczerze inni tylko dla pozoru składali gratulacje a tak naprawdę myśleli ,, ale beznadziejny będzie miot, brzydcy rodzice, beznadziejne rodowody, reakcja na strzały, wszystko wyuczone a nie naturalne" itp tak było przed porodem.

vh


Potem urodziło się aż 10 szczeniaków, poszły do nowych domów, zaczęły wyrastać, pokazywać się na obozach, seminariach czy filmach jak pracują.No i tu znowu zaczęły się opinie że są brzydkie, krzywe, do niczego się nie nadają, beznadziejny aport, agresywne, nie skaczą. Takich opinii na ich temat słyszałam wiele z rożnych źródeł, każdy szczeniak pod jakimś względem był zjechały więc ogólnie ten miot był do dupy. Ale zastanawiam się czy ktoś z tych osób co wystawiał tą opinie zastanowił się do czego był ten miot, do czego dany szczeniak?

cb


Odpowiadając na to pytanie miot był tworzony pod kątem sportu i pracy, nikt nie mówił że to będą łatwe szczeniaczki, które spokojnie leżą na kanapie no ale opinie że nie mają mózgu przy pracy, ekscytują się itp słyszałam wiele razy. Tak samo jeśli ktoś u tego miotu ocenia szanse na wystawach to niech ocenia, ale akurat na tym nikomu szczególnie nie zależało.Co do konkretnych szczeniaków to każdy sprawdza się w tym do czego był brany. Te do agility, frisbiee, dog dancingu, ratownictwa lub po prostu do aktywnego życia. Są i takie w tym miocie co nadają się do jakiś dwóch rzeczy i je robią. Właściciele są zadowoleni to co innym do tego? No inni nadal gadają że słaby miot, zastanawiam się dlaczego? Z zazdrości? By zrobić na złość? By wybielić i ulepszyć swoje psy?

Szkoda tylko że doświadczeni zawodnicy agility czy frisbiee doceniają już niektóre z tych psów, bo trenują z nimi na seminariach czy treningach.

n


Ja mogę odnieść się do mojego psa, bo z nim jednak żyje na co dzień w przeciwieństwie do tych co wydają opinie.Flicka ma problemy z ludźmi którzy pojawiają się nagle na dworze lub są ,dziwni' a ona jest poza trybem pracy, ludzie którzy podejdą do niej normalnie są jej najlepszymi przyjaciółmi, mogą z nią wszystko zrobić.

Z psami dogaduje się bardzo dobrze, jest cierpliwa, nie zaczyna bójek. W pracy ogólnie mały szatan, który biega skacze i się ekscytuje, ale UWAGA myśli przy tym.

tt

Przy frisbiee skacze jak sprężyna do zwykłych rzutów, jakoś nie pamiętam bym uczyła ją skakać ładnie i łapać.

gW agility była beznadziejna jeszcze w wakacje ale dziecko się obudziło i zaczęło rozpędzać. Inne rzeczy też robimy ale tak po prostu.

hCo do życia w domu to o dziwo mój pies potrafi położyć się spać na łóżko nawet jak od 2 dni nie był na normalnym spacerze( tak wiem jestem strasznym właścicielem).vg

Ja osobiście jestem w pełni zadowolona z mojego sportowego pieska, który według opinii niektórych ludzi jest do dupy. Osobiście nie lubię nic udowadniać, ale myślę że w tym nadchodzącym sezonie Flicka i część jej rodzeństwa sama się obroni wynikami z zawodów. A więc lożo szyderców wyzywam Was na pojedynek;) Zapomniała bym napisać o wyglądzie. Oczywiście suka szans na naszych polskich wystawach nie ma pomimo tego że jest dobrze zbudowana i dobrze się rusza, ale jedna sędzina mi powiedziała że ten pies będzie wygrywał(haha) więc jak będę się bardzo nudzić i będę mieć dużo kasy to i po wystawach pojeździmy dla zabawy. Tak jak i wszystko inne robimy dla ZABAWY.

cf

 


Wpis dedykuje mojej hodowczyni, która wyhodowała takie beznadziejne pieski.
PS. Nie pisałam tego wpisu konkretnie pod kogoś i nie po to by bronić ten miot bo każdy pies ma wady, ale nie wymyślajmy aż tak ciekawych historii o niektórych psach jeśli nie wiemy do czego one miały lub jeśli w ogóle ich nie znamy. Czas pokaże czy te pieski się do czegoś nadają. A jeśli nie to kupimy sobie nowe ,,lepsze"

dfg

I tą małą ironią zakończę mój wpis.

Pozdrawiamy i życzymy zdrowszego podejścia do krytyki i spojrzenia na swoje pieseczki;)

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Hej! Wiem że ostatni wpis był kilka dni temu ale jako że mi się nudzi to tworzę kolejny wpis. Pewnie ktoś pomyśli jak można nudzić się przy borderze, no ale jest to możliwe w jednej sytuacji;) mianowicie podczas jazdy pociągiem. Kiedy masz grzecznego bordera, który całą drogę śpi w klatce no to co innego robić jak nie pisać:) Ja bardzo się cieszę z tej nudny,dla mnie spokojne podróżowanie pociągiem przez psa to podstawą.
Po pierwsze dlatego że bardzo dużo jeżdżę z psami.
Po drugie że zwykle mam więcej niż jednego psa a tyle przewiduje regulamin. Po trzecie za psa w klatce nie płace więc dużo oszczędzam na biletach, niby bilet na jednego psa to tylko 4,5zł ale przy dwóch psach robi się już 10zł w jedną stronę a to tylko w przewozach regionalnych bo niestety tlk liczy sobie 15zł od sztuki. Lecz nawet jak mam psa w klatce to unikam tlk, ponieważ w 90% są to pociągi przedziałowe gdzie ciężko jest znaleźć miejsce z psem a jeszcze ciężej rozstawić klatkę.
No i po 4 jest o wiele większy komfort dla psa jak i pasażerów gdy nasz pupil jeździ w klatce.

Wracając jeszcze do ilości psów które można przewieźć. Wiele osób się mnie pyta jak to robię z dwoma czy trzema psami.A więc sposobów jest kilka.
Pierwszy ten podstawowy to właśnie klatka-często konduktorzy nie mają zielonego pojęcia że tam jest pies. Jak już się zorientują to w 90%nie ma problemu,czasem czepiają się że pies biletu nie ma itp ale wtedy to trzeba się odwołać do regulaminu po prostu. No i w tym wypadku staram się wchodzić do pociągu tam gdzie nie ma kontrolerów bo są i tacy którzy potem szukają tych psów bo na dworcu widzieli.
Kolejny sposób na przewóz większej ilości psów to kupienie biletu w kasie na jednego psa na siebie, a na drugiego na koleżankę ,x' która jest już podobno w pociągu,czasem się udaje. Zawsze można też kupić bilet w pociągu na jakiegoś pasażera co się zgodzi. Jeśli macie psa w klatce to też warto mieć jakiegoś opiekuna który powie że zajmuje się psem.
Ja przestałam płacić za psa 3 lata temu gdy wracając z zawodów w Sopocie Haker jechał w kartonie bo nie starczyło na bilet. Od tego czasu zaoszczędziłam masę pieniędzy i nie wyobrażam sobie teraz że miała bym kupić bilet na psa.
Podsumowując tylko ten tydzień to zaoszczędziłam 40zł na psach.Mam nadzieję że mój wpis komuś pomoże w poruszaniu się pociągami:)

AA jeszcze jedna ważna rzecz! Starajcie się zakładać psu na dworcu kaganiec, kiedyś dostałam mandat że pies nie miał a szczeknął.



PS. W ten tydzień przejechaliśmy 1670km(Wrocław, Jelenia góra, Czechy Szczecin Kołobrzeg) więc sezon wakacyjny uważam za otwarty:) zobaczymy czy w tym roku pobijemy zeszłoroczne podróże. Rok temu było ponad 4tys km. Pozdrawiamy gorąco wszystkich odwiedzających:)

 

ff

poniedziałek, 28 maja 2012

Dawno nic nie pisałam takiego ogólnego z życia,więc czas to nadrobić:)

Od ponad miesiąca mieszka z nami kolejny border- Bessi

s

Bessi jest 5 letnią suczką i jest własnością Hodowli Border Song. Aktualnie jest u mnie,ponieważ trenujemy na DCDC Wrocław, które jest za tydzień.

d

Poza frisbee trenujemy rekreacyjnie agility i czasem coś nam się udaje

d

d

Dziewczyny dogadują się dobrze, w sumie unikają siebie choć Flicka chciała by się pobawić to nie może na to liczyć ze strony Bessi dla której liczy się tylko człowiek. Mieszkanie z dwoma borderami jest bardzo przyjemne, lecz zupełnie inne niż z borderem i sznaucerem.

Róźnica jest głownie w tym że nie muszę się martwić źe któryś pies mi ucieknie, lub że Flicka zacznie na kogoś szczekać bo Haker to robi. No i młoda wyciszyła się w domu dzięki Bessi , w sumie nie tylko w domu bo na dworze również reaguje mniej nerwowo na ,dziwnych' ludzi.

Co nie zmienia faktu ze tęsknie bardzo za czarnym i jutro już po niego jedziemy do warszawy,przy okazji startujemy w zawodach TOP AGILITY DOG debiutując w klasie A3 prosimy o kciuki!!

g

 

sobota, 17 marca 2012

Dużo ludzi pyta mnie:dlaczego border?

Odpowiedź jest prosta,chciałam psa co będzie czerpał  radość z pracy z człowiekiem, będzie aktywny. Oczywiście dużo jest takich ras co spełniają te warunki ale border urzekł mnie swoja budowa,lekkością i takim zwykłym wyglądem.

dd

W marcu 2008roku poznałam Wenę na jakimś Poznańskim spacerku. Tak naprawdę był to 2 border jakiego widziałam na żywo i tak to się zaczęło.

Wena mi się bardzo spodobała pod względem kontaktu i chęci pracy z właścicielką, miała wtedy 10miesiecy. Po pól roku zdecydowałam ze chce takiego psa i w tym momencie zaczęło się czekanie:)

dd

Flicka:dziecko Simiego i Weny(widać na powyższym zdjęciu)była bardzo wyczekanym psem.f

Na samego bordera czekałam 3 lata a na to konkretne krycie 1.5roku.
Najpierw długie oczekiwanie na cieczkę, która się spóźniła 6 miesięcy,potem ciąża,w końcu ten emocjonujący poród.

No i udało się!!Urodziła się jako druga, nazwana Wełenką JUnior

d

Biorąc mała miałam wątpliwości co do wyboru, bo mała była spokojna,bala się bardziej dźwięków niż inne,średnio się szarpała ze mną-wolała się cały czas przytulać. Ale moje obawy były zbędne, mała po przyjściu do mojego domu pięknie się szarpała,aportowała i była małym diabełkiem.Widocznie 13rodzeństa ją przytłaczała.

 

Flicka do dnia wypadku była psem, dokładnie takim jakiego sobie wymarzyłam. Pewna siebie, nie bojąca się ludzi, psów itp. Bardzo dobrze socjalizowana.
d


Teraz po wypadku mamy dużo rzeczy do odpracowania, głownie lęk do ludzi, a szczególnie do wysokich, ubranych na ciemno facetów. Młoda tez szybciej się teraz rozprasza i bardziej reaguje na dźwięki, lecz mam nadzieje ze jakoś sobie z tym wszystkim poradzimy i będzie jak dawniej:)

Pomimo tych problemów zawsze będzie moja TOTALNIE DOSKONAŁĄ suką:)

aa

odwiedziło nasInternetowe liczniki osób

kontakt ewa.kiryk@gmail.com