RELACJE

piątek, 29 sierpnia 2014

za nami dwa wyjazdowe tygodnie. W drugi weekend sierpnia pomimo kilku przeciwności losu pojechaliśmy na mistrzostwa Europy na Węgry. Długa trasa, upał, słaba organizacja, ale i tak było warto. Zawody zaczynały się już w piątek, gdzie odbywała się pierwsza runda tossa. Wszystkie moje dziewczyny dały z siebie wszystko.

Dardo 21 pkt to był jej rekord, a co najważniejsze miała nie złapany jeden dysk, po całym dniu była 21/ 74.

Flakonowi udało się uzyskać 23 pkt było by więcej, ale jej rzucałam najgorzej tego dnia, ale ona jak zawsze ratowała mi tyłek, ten wynik pozwolił by była w pierwszej dziesiątce (7lokata) w tym dniu.

No i Wspaniałe Calliczki 24pkt jej rekord życiowy, pięknie myślała i łapała co było dla mnie celem na rundę, a o takich wynikach nawet nie śniłam. Po pierwszym dniu była na 1 miejscu z innymi czterema graczami

mm

Sobota: tego dnia były pierwsze freestyle i jak zwykle mój pierwszy free nie był rewelacyjny, stres wysoka temperatura i jestem rozwalona. Był też toss na którym Flicka była jakaś dziwna, wolno wracała jak nie ona. W moim odczuciu miała tylko 4 dyski złapane. Co i tak było dobrym wynikiem, bo warunki były straszne na polu i wyniki tossa były bardzo niskie. Pod koniec dnia była jednak niespodzianka, Flicka na bardzo wysokiej pozycji!

nn

W niedziele dla nas była tylko druga runda free i finał Tossa z Callie i Flicką.

Freestyle poszedł dobrze jak to zwykle bywa w naszej drugiej rundzie, nie liczyłam że utrzymam się na tak dobrym miejscu, ale los mnie zaskoczył i podskoczyłyśmy wyżej :)

Ostatecznie Flicka 10/44 uczestników dla mnie wynik rewelacyjny i duża nadzieja na przyszły rok jak w końcu ogarnę mój stres na pierwszej rundzie. Tak naprawdę Cały ten sezon Fli kończyła w pierwszej 10 z czego jestem strasznie dumna! Niestety nie mamy filmów z naszych startów :( Ale mamy kilka zdjęć:

dd

d

dd

nn

Druga runda z Tossa dla Flisi była pechowa, tak jak poprzedniego dnia widziałam że coś jest nie tak, nie łapała, bardzo wolno wracała, no trudno tak się zdarza. I tak ją uwielbiam :)

Chwilę później miałam start z Callie, która jest dla mniej mniej pewnym psem. Zwykle bywało tak, że jedną rundę miała super drugą nie. Byłam przygotowana na wszystko, zaczęłam ze spokojem rzucać. Runda była słabsza niż w sobotę, ale byłam dobrej myśli. Niestety ostatecznie zabrakło  0.5pkt by mieć dogrywkę o wszystkie możliwe miejsca na podium i byłyśmy 4! Co jest dla mnie i tak super osiągnięciem i jak na razie największym w życiu!

n

 

Miłą niespodzianką było że udało nam się zakwalifikować na Mistrzostwa Świata

v

To by było na tyle na temat naszych startów, teraz chciałabym napisać kilka słów na temat organizacji tych zawodów...

Niby Mistrzostwa Europy, człowiek spodziewa się super organizacji a tu lipa... Niektóre problemy małej wagi, ale jak się wszystko pozbiera w całość to zostaje niesmak. Żeby nie było że tylko negatywnie, były też rzeczy pozytywne:

Na Plus:

-boisko, bardzo dobrej jakości murawa

-duży teren, gdzie ze spokojem można było przejść się z psami

-bardzo fajne pole namiotowe z dobrym zapleczem sanitarnym

- kilka wanienek z wodą i wąż ogrodowy by można chłodzić psy, przy tamtej temperaturze było to bardzo potrzebne

W sumie to chyba tyle..

Na minus:

- trzymanie się planu to nie była dobra strona tych zawodów, jeśli było napisane, że rozpoczęcie o 8 to nie można było na to liczyć...

- listy startowe były wywieszone chwile przed startami, a jak już łaskawie były to często były złe i zmieniane po kilka razy... Lista na sobotenie Openy wisiała 3 razy... i jak my jako zawodnicy mieliśmy się przygotować?

- w Piątek pole nie było ogrodzone, zero taśm czy czegokolwiek. W sobotę po kilku startach ogrodzili taśmami,  jak ja startowałam to nie wiedziałam, że wyszłam poza pole...

- kolejna sprawa to nie równe traktowanie zawodników...

Polski zawodnik nie mógł być przesunięty pomimo to, że pies miał mieć 3 psy odstępu tylko. Lecz przed samym finałem została zmieniona lista gdzie przesuneli Węgierskiego zawodnika o 5 pozycji i nagle startował jako ostatni... niby miał tyle samo pkt co my, ale zmienianie listy chwilę przed startem nie powinno nastąpić. Następnie owy zawodnik dopingował ręcznikiem swojego psa, ale nie został za to zdyskwalifikowany.

Podsumowując: pomimo słabej organizacji, nie żałuje że tam byliśmy. Warto było jechać, posiedzieć wieczorem przy grillu, grać w KamJama i poznawać nowe zakręcone osoby :)

za zdjęcia dziękuje

http://ksuksa-nn.livejournal.com/

http://www.ondra-uhlir.cz/

CDN...

środa, 16 kwietnia 2014

Ubiegły weekend spędziliśmy bardzo aktywnie, przejechaliśmy pół Polski, ja spałam w ciągu 3 nocy 12h, ale było warto!


W piątek z samego rano ruszyliśmy w pełnym składzie do Gdyni. Chciałam w pełni wykorzystać, że zawody są nad morzem i spędzić trochę czasu chodząc po piasku.
W sobotę w końcu wyczekane zawody, to był Flisi debiut na oficjalnych zawodach jak i w A1. Trzy tyg wcześniej zrobiłam slalom więc to był czas na pierwszy Openowy start. Ogólnie jestem bardzo dumna z Flakona pomimo samych dysk, trochę się myliła na slalomie, ale za drugim razem zawsze pięknie go robiła. Tunel miękki bez odmów, a tego trochę się bałam, bo zawsze miała z nim problem w torze, a tu niespodzianka. Do tego piękne strefki z których jestem bardzo dumna, wszystkie zatrzymane tak jak trzeba, w dobrym tempie. 

x

Hakero może nie debiutował w A3 bo był to jego drugi start, ale po 2 letniej przerwie. Pierwszy bieg najmniej ogarnięty z mojej strony, ale czarny diabeł stanął na 2 miejscu. Kolejne dwa biegi, płynne, ogarnięte, ale z disem, bo Hakero miał swoją wizje:)

Co do samych zawodów:
Organizacyjnie nie mam do czego się przyczepić, z strony organizatorów szło sprawie. Wyniki po każdym biegu, pakiet startowy dla każdego, super ring przygotowawczy z tunelami, zupa dla zawodników.Idealnie!!!
Został też zorganizowany bieg charytatywny dla naszej koleżanki Agilitowej, która miała poważny wypadek. Dochód z tego zostanie przekazany na rehabilitacje.


Niestety tak kolorowo być do końca nie mogło :) oczywiście problemem był sędzia.. Ja nie rozumiem czemu w Polsce większość naszych sędziów nie zna regulaminów, a jeśli zna to nic im to nie daje, bo nie są czynnymi zawodnikami lub co gorsza nigdy nie startowali. Jadąc do tego sędziego wiedziałam, że mogą być wpadki tylko nie sądziłam, że aż tyle..

 
Po pierwsze -poziom torów: pierwszy egzamin A1 był trudniejszy niż egzaminy A3.. straszne kąty i nabiegi.. zakręty po kole, za małe lub za duże odległości. Dobrze, że doświadczeni zawodnicy trochę poprawiali te tory, by można było w ogóle pobiec dalej niż 3 przeszkody, nie zabijając psa i siebie.
Po drugie- czas układania toru:..jedno A2 było układane 50 minut... przestawianie wszystkich przeszkód, stref. Na szczęście ostatnie A2 i A3 było w miarę sprawie ustawione. Ogólnie zawody przez to miały 3h opóźnienie..
Po trzecie- sędziowanie: było wiele momentów gdzie psy powinny mieć odmowy lub policzone strefy ale ok to się zdarza. Lecz ciężko przymknąć oko na to że pies powinien mieć dysk, bo ominął hopkę lub skoczył ją drugi raz.
Poza tym, to sędzia bardzo sympatyczny i się starał.

cxc

O 22 mieliśmy powrót do domu, o 3 w domu, a o 8 zaczynała się kolejna nasza podróż, tym razem do ukochanej Annówki na seminarium z Paco Lobo. Tak naprawdę miało nas tam nie być, ponieważ nie byłam przekonana do tego prowadzącego, bo myślałam ,,czego mogę się dowiedzieć jeśli akrobacji na rękach nie zrobię'' jak i nie było mnie stać na taki wydatek. W czwartek jednak dostałam propozycje odkupienia taniej miejsca i zupełnie tego nie żałuję! Jeśli ktoś będzie kiedyś zastanawiał się nad treningami z tym Hiszpanem to jak najbardziej polecam.
Paco to wspaniały, zakręcony i pozytywny człowiek. Sam umie bardzo wiele, ale co ważniejsze umie tą wiedzę popchnąć dalej:) Bardzo mi się podobało, że bardzo szybko wymyślał do nas rozwiązania, dopasowywał jakieś elementy do psa i do człowieka. Pokazywał nowe ciekawe opcje.

nn

Moim głównym problemem na freesylach są połączenia sekwencji, opanowanie w pełni stresu i wymyślanie na bieżąco jakiś rzeczy jak coś się nie uda. Tutaj mogłam w pełni liczyć na pomoc prowadzącego, który udzielił mi kilka fajnych rad co zrobić by to wyglądało lepiej.

xx

x

Co do Flicki, ona była niesamowita, bez problemu dopasowywała się do nowych rzeczy i pokazała się z jak najlepszej strony. Dziś już potrafi zupełnie nowego volta dla niej i dla mnie którego zaczęłyśmy robić z Paco. Za każdym razem cieszę się jak głupia że mam tego psa, a nie innego. Miło było usłyszeć z ust tak dobrej osoby, że mam wspaniałego psa tylko muszę się z nią zgrać i że chciałby zobaczyć siebie z takim psem.

c

Teraz mam kopa motywacyjnego i będziemy ćwiczyć nowe rzuty i elementy do freestylu. Nawet zaczął mi wychodzić rzut na leżąco z nogami do góry, teraz tylko ćwiczyć jeszcze więcej i włączyć to wszystko do gry :) a będziemy obie jeszcze bardziej zadowolone :)

d

Dziękuje super ekipie za super seminarium! Patrycja super, że podjęłaś się organizacji tego wydarzenia!

dd

 

za zdjęcia serdecznie dziękuje autorom!

piątek, 28 marca 2014

W pierwszy weekend marca byliśmy w Drzonkowie, początkowo jechałam tam z myślą wystawienia Flakona, ale jak się później okazało dzień wcześniej są zawody OBI. 

Najpierw zacznijmy od wystawy:)
Flicka ze względu na swój wiek była wystawiana w klasie otwartej, stawka 5 suk czyli dość dużo, tym bardziej, że młoda nie wygląda jak suka wystawowa, pomimo tego że jest dobrze zbudowana no, ale brak kłaków i mocnej kości= brak szans u polskich sędziów.Ostatecznie Fli była na lokacie 4/5 z oceną bdb z ładnym opisem, do tego super się zachowywała więc byłam w pełni usatysfakcjonowana. Organizacja wystawy była bardzo dobra, ja nie miałam na co narzekać.

v


ZAWODY
Rzadko zdarza mi się pisać takie relacje o zawodach, ale niestety te na to zasługują. Może ktoś to przeczyta i nie wyrzuci w błoto pieniędzy jak ja. Te zawody  już na samym początku mnie odstraszały ze względu na bardzo wysokie startowe, bo aż 130zł.. tyle ostatnio płaciłam gdy sędziowała sędzina z Finlandii, a nie sędzia z Polski i to na hali po wystawie. Pomimo ceny zgłosiłam psa jak i tak już tam byłam i wydałam na dojazd. Błędów organizacyjnych było wiele.. co równało się z lekceważącym traktowaniem zawodników. To może po kolei:


1. kl. 0 i 1 była rozgrywana w namiocie który miał 10metrów szerokości na może 25 na długość. Podłoże było tam strasznie nie równe.. nie wiem jak za taki start można płacić 90zł(kl 0) 130zł(kl 1)

Więcej się nie wypowiem, bo tam nie byłam cały czas, ale tu można sobie poczytać

http://olgaipsy.blogspot.com/2014/03/komisarz-na-wage-zota.html

2. ring dla klasy 2 i 3 był w hali 30m x 30m czyli za mały niż przewiduje regulamin. Nie dość,że hala była mała to ściany były poobklejane workami, by psy nie sikały więc powierzchnia zmniejszyła się jeszcze bardziej.


3. Punktualność- tutaj na pewno tego nie było. Zawody miały się zacząć o godzinie 15, a w rzeczywistości ring był ustawiony 15:25 i zamiast zacząć czekaliśmy nie wiem na co do godziny 16.


4.Przygotowanie ringu- rozumiem że hala mała, ale można nadrobić innymi walorami tu tego nie było. Wykładzina w stanie fatalnym: masa jedzenia, siki, źle posklejana i te worki na ścianach


5. Komisarz- teoretycznie była to osoba, która 40 lat startuje.. (ciekawe), ale na komisarza to się nie nadawała. Rozłożenie ringu takie, by między ćwiczeniami przejść się z jednego końca na drugi, prowadzenie ćwiczeń pozostawia wiele do życzenia... np.
-początek chodzenia i słyszę: do przodu, z lekkim zdziwieniem pytam jakim tempem
- aport kierunkowy- zanim posadziło się psa aporty były rozkładane
- aport przez przeszkodę- po rzucie aportu mój pies miał w lini prostej aport właściwy kawałek dalej aport od kierunków
- kwadrat- obok kwadratu nie pozbierane pachołki do których jeden pies się wysłał
- komisarz zapomniał o jednym ćwiczeniu
- podczas aportów kierunkowych komisarz kazał mi przejść przez całą hale by wylosować aport i wrócić na miejsce( miało być to robione na początku, ale zapomnieli)
- patyczki węchowe: plama sików, a tuż za nimi patyczki
mogłabym zrozumieć jakieś błędy komisarza, bo to też człowiek, ale nie w takiej ilości i nie od osoby, która podobno tyle lat startuje.. jak dla mnie żenada


6. Sędzia z długim stażem, ale chyba tylko tyle. Na początku na odprawie zostało dokładnie powiedziane jak traktuje nas związek.
-,, kwalifikacje i wysyłanie zawodników na MŚ jest bez sensu, tylko po to by Polska zajmowała potem 10 miejsc od końca, to tylko strata pieniędzy''
-,, system przechodzenia do klas jest jaki jest i nie musimy być zależni od FCI''
- ,,treningi są zakazane i ich nie może być''- kilka dni po zawodach weszło pismo o tym zakazie
Sędziowane pozostawia wiele do życzenia, głownie chyba za brak znania regulaminów. I tak oto jeden pies miał ocenę dosk zamiast braku oceny, gdy normalnie  miałby wyzerowane ćwiczenia. Inny pies dostał żółtą kartkę gdy po zostawaniu było polecenie ,,koniec ćwiczenia'' i zawodnik zwolnił psa i pochwalił. Wytłumaczenie komisarz ,,to jest faworyzowanie psa i sędzia nie przyznał jeszcze punktów'' 


7. Rzecz która mnie bardzo raziła to aporty. Oczywiście stare IPOwskie, a co gorsza były wielkości Hakera.. takim aportem to mogę go zabić.. większość organizatorów zwraca uwagę o nasze małe pieski, ale tutaj zostały one potraktowane na równi z tymi większymi.
Co do samego Hakera to ukończył zawody z oceną bdb , tylko z winy organizatorów... punkty poleciały na:
chodzeniu, gdzie był rozproszony jedzeniem na podłodze, co chwilę deptałam po żarciu
Aporcie przez przeszkodę, który mu wypadł, bo był za duży
Aportach kierunkowych, które były w złym momencie rozkładane
kwadracie: przez żółte folie na ścianie psy nie widziały kwadratu.. porażka i żenada.


Ostatecznie Haker był 2 z oceną bdb, ale co z tego?Jeśli komuś zależy na miejscach to super, ale ja wydałam 130zł na start, by wrzucić psa na takie warunki, gdzie nie jest w stanie wykonać dobrze ćwiczeń.

piątek, 07 lutego 2014

Miałam wielką nadzieje, że kolejny wpis będzie szybko, ale nie spodziewałam się, że aż tak:)

W zeszły weekend mieliśmy intensywny weekend z Obi. Przez 3 dni walczyliśmy z problemami i niedoskonałościami. Wszystko to oczywiście pod okiem Asi i Magdy. Aktualnie robimy zjazdy na zasadzie cyklicznych spotkań, a nie seminariów, różnica jest taka, że każdy zna podstawy jakimi pracujemy i ma je już opanowane, więc nie marnujemy czasu na tłumaczenie.

Praca nad rozproszeniami to to, co było nam najbardziej potrzebne. Pomimo tego, że oba moje psy za jedzenie zrobią wszystko i zawsze to udało się osiągnąć sukces, że nie reagowały na obce żarcie czy też zabawki:

kk

 

hg

 

ćwiczyliśmy też rozproszenia przy psach blisko przechodzących:

dd

 

ddd

żeby nie było, że Haker nie pracował oto dowód, zostawanie dwójkowe:

ss

Do kolejnego zjazdu mamy trzy miesiące i mam nadzieję, że starczy mi samozaparcia by trenować na tyle dużo by przejść nasze największe problemy.

Tymczasem czas uciekać dalej do sesji..

Pozdrawiamy

x

niedziela, 04 listopada 2012

Zostałam ostatnio pogoniona przez szanowną Panią Agnieszkę ze odbijam się z prowadzeniem bloga więc specjalnie dla niej robię ten wpis:)


Jak wszyscy wiedzą Fli jest po Wenie, nazwana w hodowli po domowemu: Wełenka Junior ze względu na duże podobieństwo z wyglądu do Weny. Jak się okazało po jakimś czasie nie tylko z znaczenia na głowie były podobne, ale tez z budowy,sposobu poruszania się w kłusie i galopie, z oczu, wyrazu pyska a raczej robieniu głupiego ryjka. 

córka                                                            matka

kln


Jak młoda podrosła to wyszło ze właściwości lotne również odziedziczyła po mamusi:) skacze do frisbiee wysoko, ale ładnie ląduje, myśli przy łapaniu, ma dużą skuteczność i szybkie powroty.

mama                                                     córka

dh

Po takim obrocie sprawy założyłam ze będzie ona robić frisbiee, bo do tego się bardziej nadaje niż do agility w którym biega wolno,nie jest tak skupia itp. Takie wnioski wyszły nie tylko z obserwacji swojego psa, ale głownie z porównywania do jej rodzeństwa czy psów w podobnym wieku, a nawet młodsze które o wiele lepiej biegły niż Flisia. Tak było jeszcze w wakacje, minęły wakacje, minęły upały i pojechaliśmy w ten weekend do Annówki na seminarium agility z Magdą Łabieniec i zawody towarzyskie.Ja, ta która jeszcze w piątek uważała ze jej pies nie jest do agility zmieniła zdanie. Flicka wczoraj bardzo mnie zaskoczyła, skupiona szybka, reagująca na moje słowa, gesty. To seminarium dostarczyły mi fajne pomysły jak co wypracować, ale głownie dowartościowały mojego psa w moich oczach:)

fdw

 

dg


Dzisiejsze treningowe zawody też pozwoliły mi uwierzyć w nasz duet. Młoda starała się jak mogła, czasem nie trafiała w rękaw czy kładkę, ale to nic dziwnego, bo nie robiła tych przeszkód w torze. Na każdym biegu ładnie skupiona,szybko biegająca. Dodatkowo w drugim jumpingu była 2 druga ! Duma mnie rozpiera!!Cały ten weekend był idealnym prezentem urodzinowym od mojego szalonego pieseczka;)

kj

 

k

 


Wracając do głównego tematu, porównań do matki czy ojca to chciałabym powiedzieć że w sumie to denerwuje mnie podejście ludzi że jeśli pies jest po rodzicach  ,x' to będzie zajebisty a po rodzicach ,y' to będzie do dupy.

mn
Zupełnie się z tym nie zgadzam, ponieważ z super psa można zrobić super flegmatyczną ofermę i odwrotnie z psa bez popędów możemy zrobić mistrza świata. Z każdym psem, borderem da się coś osiągnąć na wyższym poziomie, lecz praca z każdym będzie inna, z jednym trzeba popracować 2 lata by się pokazać gdziekolwiek na zawodach, a z drugim wystarcza 3 miesiące.

dd

Ja osobiście do pewnego momentu odczuwałam straszna presję ze strony otoczenia bo miałam psa z TEGO miotu, no to od razu musi być zajebisty, a jak nie będzie to znaczy ze wszystko zepsułam. Najgorsze było gdy ludzie oczekiwali ode mnie filmów, relacji  tej wspanialej suki itp po wypadku. Ale nikt nie pomyślał że z takim psem się inaczej pracuje, robi się inne rzeczy, masę podstawowych rzeczy, a nie tysiąc sztuczek i masę treningów agility czy frisbiee. 

ih


Mi np. podoba się praca suki, która jest po rodzicach po których sama nigdy bym nie wzięła szczeniaka, bo rodzice mnie nie zachwycają ani z wyglądu ani z pracy. Lecz stwierdzam ze pracuje lepiej niż mój własny skarb. Takich przykładów jest wiele i na pewno sami takie tez znajdziecie więc nie mówcie ludziom ,,twój pies nigdy nic nie osiągnie bo jest po takich rodzicach'' jak i nie wywierajcie presji na osobach, które maja psa po rodzicach którzy wam się podobają. Bo parcie na sukces przez osoby trzecie nie jest dobrą sprawa:)Mam nadzieje ze wszyscy zrozumieli co chciałam przekazać, że nie zostało to odebrane jakoś inaczej.

Podsumowując: nigdy nie wiemy ile dany pies ma w pakiecie, a ile wypracowane czy tez zepsute. Każdy ma inne predyspozycje i możliwości, ale wszystko da się wypracować.

k

środa, 29 sierpnia 2012

 

Dawka świeżego morskiego powietrza dobrze nam zrobiła i z dużą dawka energii wróciliśmy do Świebodowa tym razem na obóz frisbee z Jankiem i Dagą.

da

Młoda trenowała ze mną tylko poza treningami, a normalne treningi miałam z Bess. Obóz przed samymi Mistrzostwami Europy to był świetny pomysł,mogłam w pełni się rozrzucać i dopracować trochę freestyle.

Flicka na tym obozie pierwszy raz zrobiła pełną rundę T&F z rewelacyjnym wynikiem 6/7złapanych rzutów na 4strefę. Od początku mówiłam że to będzie mistrz do frisbee:) Kolejny nasz wyjazd to wyczekane Mistrzostwa Europy w Poznaniu.


dher

Duża impreza,masa zawodników z różnych narodów no i wspaniałe towarzysto:) Niespodziewanie po pierwszej rundzie T&F z Bessi byłam 14/100 zawodników wysokiej klasy. Dla mnie był to duży szok i wielka radość bo wtedy obudziła się nadzieja że może jednak uda mi się dostać kwalifikację do finału krajowego! Przed samym startem drugiej rundy ogromny stres i nerwy, ale wyszłam na pole i wyrzuciłam mój nowy rekord 21punktów! Oglądanie występów innych zawodników było bardzo emocjonujące bo od tego zależało czy uda nam się dostać na finał. Po skończonych rzutach miałam już pewność że znajdę się w tej szczęśliwej 7 ale nie był to koniec niespodzianek, ponieważ na rozdaniu nagród okazało się że jestem 8! Na mistrzostwach Europy! To mój największy sukces!

 df

dg

dg

dg

dge

 

fj

fh

dd

sg

jtr

Do tego wszystkiego na zawodach udało nam się zrobić spotkanie rodzinne było aż 9/10szczeniaków! Miło jest popatrzeć na żywo jak się rozwija nasze rodzeństwo:)

ad

 

jh

 

Teraz tylko czekamy na wrzesień ponieważ przez 3pierwsze tyg mamy zawody frisbee. Kolejno: finał krajowy, Czechy, Sielsko. I tym razem nie będą to tylko starty z Bessi ale też pierwsze kroki w sporcie Flicki! która za dwa tyg kończy rok:)I to było w sumie streszczenie lipca i sierpnia a przed nami jeszcze cały atrakcyjny wrzesień! Do zobaczenia!

ds

czwartek, 23 sierpnia 2012

Witam wszystkich czytających z powrotem:)Dawno nie pisałam za co przepraszam ale rozumiecie wyjazdy,dużo wyjazdów,zawody i nie ma kiedy napisać. A wakacje się jeszcze nie skończyły:) na razie na liczniku mamy 6500 km myślę że do 8tys spokojnie dojdziemy:)

Chyba nie da się opisać dokładnie wszystkich moim wyjazdów w ostatnim czasie więc postaram się chociaż streścić. No to zaczynamy:)Lipiec zaczął się bardzo kosmicznie w święto UFO(2lipca) Cudowny tydzień na obozie agility. Początki nie były proste ponieważ na miejscu okazało się że w pobliżu są sady i co za tym idzie co średnio 2minuty są wystrzały których Flicka się panicznie boi. Dla mnie to był już koniec, ale jednak suka mnie zaskoczyła bo zaczęła pływać przy tym, a na następny dzień biegać na hopkach. Po 2dniach w ogóle nie reagowała na strzały. Tak naprawdę była to nie planowana terapia dla niej, ale też dla mnie. Efekt był głębszy bo w momencie gdy 2tyg później spotkała nas burza w lesie to młoda nie uciekła przed siebie a to już wielki sukces.

Kilka zdjęć z obozu:)

ff

 

ff

ee

obóz agility to i zdjęcia z agility:)

rr

 

rgr

 

hhhhh

 

dga

 

rgre

 

gw

 

Nasza kolejna stacja to Świebodów hodowla borderow NLL.

dge

Przyjechałyśmy kilka dni wcześniej by odpocząć a potem zaczęłysmy kolejny obóz agility,tym razem z Iwona Gołąb. Zawsze uważałam że Iwona ma szeroką wiedzę na temat agility jak i miałam w pewnym sensie do niej sentyment ponieważ 4 lata temu Haker zaczynał u Iwony i chciałam też z młoda zacząć u Iwki. Z młodej i jej agility jestem bardzo zadowolona. Dzięki temu że na wcześniejszym obozie zrobiłyśmy bardzo mocne podstawy to na tym byłam w stanie pobiec trudne kombinacje.

gj

dge

 

z siostra:

dww

 

hew

 

dfg

Od razu po obozie ruszyłam w Podróż do Sopotu z Bess i Luka na DCDC. Wyjazd bardzo udany ponieważ wygrałam z Bessi kategorię starters! Nasz free nie jest doskonały i super urozmaicony lecz dużo nadrabiamy T&F który wtedy rzuciłam na 19punktów.

ds

 

Niestety nie udało nam się zakwalifikować do finału krajowego w T&F. Po zawodach wróciłam do Świebodowa po moje psy i wyruszyłam nad morze na tydzień. Dawka świeżego morskiego powietrza dobrze nam zrobiła:)

Opis z sierpnia dodam za kilka dni:) dużo do pisania i masa zdjęć a trzeba wybrać kilka najlepszych:)


piątek, 22 czerwca 2012

W ubiegłą sobotę oba moje psy spędziły czas aktywnie i ambitnie:)
 
Haker był ze mną na zawodach obedience w Ryczywole. Pierwszy raz tam startowaliśmy 5lat temu i udało nam się stanąć na 2miejscu. Tym razem było również szczęśliwie bo znowu mieliśmy 2miejsce:) tak więc Debiut i koniec kariery idealny bo w tym samym miejscu:)

b
 fot. Natalia Sakowska


Pogoda nie była łaskawa.. Najpierw do godziny 14 straszny upał a od 15burza i okropna ulewa. Dla hakera upał oraz deszcz nie są sprzyjające. Startowaliśmy na końcu klasy więc po ulewie trawa zdążyła na szczęście wyschnąć. Sam start zaliczam do udanych, wszystko na 10punktów choć i tak najbardziej jestem dumna z pięknego aportu:)

Nasz start:


 
Tak jak pisałam to raczej koniec kariery Hakera w klasie 0 może zrobię go do klasy 1 zobaczymy.
 

Fli też miała ciekawy dzień:) miała swój Debiut w dog trekingu z moim chłopakiem. Początek nie był łatwy bo złapała ich burza, której mała się bardzo bała, ale potem się włączyła i było ok. Ostatecznie ukończyli trasę 25km na trzecim miejscu w kategorii mężczyzn:) Efekt tego taki iż młoda na drugi dzień najmętniej by tylko spała:)

d
 
Jestem dumna z obu moich wariatów:)Pozdrawiamy

 

PS: Już niedługo powinien być jakiś krótki film z Fli i frisbee:)

 

11:52, flickabc , RELACJE
Link Komentarze (1) »
piątek, 02 marca 2012

To pierwszy wpis w tym dziale i mam nadzieję że ostatni tego typu.

Dlaczego taki tytuł? Ponieważ to było najgorsze 40h w moim i Flicki życiu.

fli

Większość z Was słyszała o tej mało przyjemnej historii,dużo z Was się w nią angażowało. Chce to opisać tutaj tylko ze względu na ludzi, którzy nam pomagali bezinteresownie i nie było to kilka osób tylko kilkadziesiąt,kilkaset należy im się wielkie uznanie, ponieważ ta akcja poszukiwawcza była moim zdaniem najlepiej zorganizowaną o jakiej słyszałam,niestety przeżyłam ją na własnej skórze. Powstało dużo plotek, niedomówień jak to się stało i dlaczego a był To przypadek nieszczęśliwy wypadek.

Wchodziłyśmy już do klatki do domu,jechał samochód,chciałam by małą złapał znajomy a ona odskoczyła, wpadła pod samochód i zaczęła uciekać przed siebie. W tym momencie zaczęło się te 40godzin... Dzięki facebookowi masa ludzi wiedziała co się stało i zaczęła powiadamiać znajomych. Zostało ogłoszone wszędzie: psie portale,radio,gazeta,telewizja kołobrzeg,policja,straż miejsca,schronisko,weterynarze- tak naprawdę wszędzie gdzie się tylko dało. Masa ludzi pomagała, Ci których znałam oraz wielu ludzi których kompletnie nie znałam. Przyjechali ludzie z Poznania, Szczecina, Warszawy jak i z bliższych okolic Kołobrzegu. Szukanie w dzień i w nocy.

3 inf w ciągu soboty gdzie była widziana ...ale zawsze było za późno. Rozwieszone zostało prawie 200ogłoszeń na terenie całego Kołobrzegu. Ja po 39h szukania już nie dawałam rady fizycznie a głównie psychicznie..bo zamiast myśleć to  płakałam. Więc wysłali mnie do domu bym odpoczeła.

godzina 11 jest telefon ,Dzień dobry tu Asia,chyba ją mam!to chyba ona! Tylko się bardzo boi i nie chce wyjść' w tym momencie myślałam tylko o tym by dobiec do portu i ją zobaczyć. Znajomy którego mała zna był o wiele bliżej, więc poszedł tam i ją wyciągnął. Gdy przybiegłam Flicka była już bezpieczna na smyczy. Gdy ją zobaczyłam to zaczęłam jeszcze bardziej płakać ale teraz to ze szczęścia.. mój mały szczeniaczek się znalazł...siedziałam na betonie i ściskałam moje małe czarno białe szczęście.

ff

I w tym momencie chciałabym podziękować wszystkim za pomoc jaka włożyli w to by mała się znalazła. Bez Was kochani to by się nie udało i nie odzyskała bym moje szczeniaka. Co do samej Flicki to fizycznie nic jej się nie stało,jedynie psychicznie musi dojść do siebie ,ponieważ głównie wieczorami zachowuje się jak 7tyg szczeniak który niczego nie zna i się boi. Mam nadzieję, że jest to do odpracowania. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ!!

00:27, flickabc , RELACJE
Link Komentarze (7) »
odwiedziło nasInternetowe liczniki osób

kontakt ewa.kiryk@gmail.com