piątek, 22 czerwca 2012

W ubiegłą sobotę oba moje psy spędziły czas aktywnie i ambitnie:)
 
Haker był ze mną na zawodach obedience w Ryczywole. Pierwszy raz tam startowaliśmy 5lat temu i udało nam się stanąć na 2miejscu. Tym razem było również szczęśliwie bo znowu mieliśmy 2miejsce:) tak więc Debiut i koniec kariery idealny bo w tym samym miejscu:)

b
 fot. Natalia Sakowska


Pogoda nie była łaskawa.. Najpierw do godziny 14 straszny upał a od 15burza i okropna ulewa. Dla hakera upał oraz deszcz nie są sprzyjające. Startowaliśmy na końcu klasy więc po ulewie trawa zdążyła na szczęście wyschnąć. Sam start zaliczam do udanych, wszystko na 10punktów choć i tak najbardziej jestem dumna z pięknego aportu:)

Nasz start:


 
Tak jak pisałam to raczej koniec kariery Hakera w klasie 0 może zrobię go do klasy 1 zobaczymy.
 

Fli też miała ciekawy dzień:) miała swój Debiut w dog trekingu z moim chłopakiem. Początek nie był łatwy bo złapała ich burza, której mała się bardzo bała, ale potem się włączyła i było ok. Ostatecznie ukończyli trasę 25km na trzecim miejscu w kategorii mężczyzn:) Efekt tego taki iż młoda na drugi dzień najmętniej by tylko spała:)

d
 
Jestem dumna z obu moich wariatów:)Pozdrawiamy

 

PS: Już niedługo powinien być jakiś krótki film z Fli i frisbee:)

 

11:52, flickabc , RELACJE
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 11 czerwca 2012

Hej! Wiem że ostatni wpis był kilka dni temu ale jako że mi się nudzi to tworzę kolejny wpis. Pewnie ktoś pomyśli jak można nudzić się przy borderze, no ale jest to możliwe w jednej sytuacji;) mianowicie podczas jazdy pociągiem. Kiedy masz grzecznego bordera, który całą drogę śpi w klatce no to co innego robić jak nie pisać:) Ja bardzo się cieszę z tej nudny,dla mnie spokojne podróżowanie pociągiem przez psa to podstawą.
Po pierwsze dlatego że bardzo dużo jeżdżę z psami.
Po drugie że zwykle mam więcej niż jednego psa a tyle przewiduje regulamin. Po trzecie za psa w klatce nie płace więc dużo oszczędzam na biletach, niby bilet na jednego psa to tylko 4,5zł ale przy dwóch psach robi się już 10zł w jedną stronę a to tylko w przewozach regionalnych bo niestety tlk liczy sobie 15zł od sztuki. Lecz nawet jak mam psa w klatce to unikam tlk, ponieważ w 90% są to pociągi przedziałowe gdzie ciężko jest znaleźć miejsce z psem a jeszcze ciężej rozstawić klatkę.
No i po 4 jest o wiele większy komfort dla psa jak i pasażerów gdy nasz pupil jeździ w klatce.

Wracając jeszcze do ilości psów które można przewieźć. Wiele osób się mnie pyta jak to robię z dwoma czy trzema psami.A więc sposobów jest kilka.
Pierwszy ten podstawowy to właśnie klatka-często konduktorzy nie mają zielonego pojęcia że tam jest pies. Jak już się zorientują to w 90%nie ma problemu,czasem czepiają się że pies biletu nie ma itp ale wtedy to trzeba się odwołać do regulaminu po prostu. No i w tym wypadku staram się wchodzić do pociągu tam gdzie nie ma kontrolerów bo są i tacy którzy potem szukają tych psów bo na dworcu widzieli.
Kolejny sposób na przewóz większej ilości psów to kupienie biletu w kasie na jednego psa na siebie, a na drugiego na koleżankę ,x' która jest już podobno w pociągu,czasem się udaje. Zawsze można też kupić bilet w pociągu na jakiegoś pasażera co się zgodzi. Jeśli macie psa w klatce to też warto mieć jakiegoś opiekuna który powie że zajmuje się psem.
Ja przestałam płacić za psa 3 lata temu gdy wracając z zawodów w Sopocie Haker jechał w kartonie bo nie starczyło na bilet. Od tego czasu zaoszczędziłam masę pieniędzy i nie wyobrażam sobie teraz że miała bym kupić bilet na psa.
Podsumowując tylko ten tydzień to zaoszczędziłam 40zł na psach.Mam nadzieję że mój wpis komuś pomoże w poruszaniu się pociągami:)

AA jeszcze jedna ważna rzecz! Starajcie się zakładać psu na dworcu kaganiec, kiedyś dostałam mandat że pies nie miał a szczeknął.



PS. W ten tydzień przejechaliśmy 1670km(Wrocław, Jelenia góra, Czechy Szczecin Kołobrzeg) więc sezon wakacyjny uważam za otwarty:) zobaczymy czy w tym roku pobijemy zeszłoroczne podróże. Rok temu było ponad 4tys km. Pozdrawiamy gorąco wszystkich odwiedzających:)

 

ff

czwartek, 07 czerwca 2012

W ubiegły weekend byliśmy na zawodach frisbee z cyklu DCDC.

Uwielbiam wyjazdy na te zawody i atmosferę im towarzyszącą. W tym roku startowałam z Bessi i Luka w starters oraz z Bessi i Orim w super pro.

Zacznijmy może od kategorii starters. Free z Lu nie był piękny ale chłopak się starał. Ostatnio niestety nie mieliśmy możliwości trenowania więc myślałam że będzie prawdziwa porażka a tu okazało się że po free byliśmy 7/30 teemów.a ostatecznie 8/30

Oto filmik:

Debiut z Bess zaliczam do bardzo udanych! Jestem dumna że suka aż tak się otworzyła,zaczęła robić volty i dog catch a było to ciężkie w jej wypadu. Dziewczyna zaczęła również skakać bardziej do flipów. Nie wygląda to jeszcze tak jak bym chciała ale jest na bardzo dobrej drodze:) po free byłyśmy 6/30 a ostatecznie 5/30 niestety wiatr na tosie nie był łaskawy i 3dyski przydusił do ziemi. Lecz niedługo już Sopot więc się odegramy:)

tu film z free:

Na super pro też szału nie było w 1rundzie znowu wiatr był bardzo uciążliwy lecz druga runda była już bardziej udana ponieważ rzuciłam ja na moim poziomie: z Bess 19punktów z Orim 18

Na zawodach miałam ze sobą oczywiście diabła. Młoda zachowywała się idealnie. Piękne skupienie, aportowanie, nie było burczenia na ludzi oraz nie bała się bardzo głośnej muzyki co mnie bardzo cieszy:) niestety nim mogło być tak kolorowo i na wieczornym spacerze trafiłysmy na fajerwerki.. Wiedziałam ze młoda się boi, że ma większą reakcje po wypadku, ale nie spodziewałam się że jest aż tak źle..no ale niestety musimy z tym żyć i zacząć to odwrażliwiać ponieważ w tym zachowaniu Flicka stwarza bardzo duże zagrożenie dla samej siebie uciekając przed siebie. Na razie czekam na pierwsza cieczke i potem zaczynamy odwrażliwiać.

Podsumowując ten wyjazd chciałam bardzo podziękować organizatorom! Darku, Aniu jak zwykle super robota! Dziękuje Judycie i Szymkowi za nocleg i dobra kolację:)podziękowania też dla PKP że dojechałam tylko z 40minutowym opóźnieniem:)

ff

f

 

Co by wyjazdów nie było za mało to w poniedziałek byłyśmy już w Czechach:) Miałyśmy taka możliwość więc skorzystałyśmy:) Jechałam tam z nastawieniem by tylko pokazać młodej owce, ale jak się okazało Fli mnie zaskoczyła i pokazała że ona nie chce tylko patrzec na owce lecz chce paść! Już na 1treningu wykazała zainteresowanie tymi śmiesznymi stworzeniami. Nie próbowała gryźć czy też gonić bez opanowania. Zachowywała się nerwowo ale pilnowała stada. Z treningu na trening było coraz lepiej,młoda miała w głowie tylko owce, ale była od nich odwoływalna co mnie bardzo cieszy. Codziennie miała dwa treningi jeden rano drugi popołudniu i już w drugi dzień na drugim treningu wyszła z owcami poza koszar. W pogotowiu była bardzo doświadczona suka Ixi lecz okazało się że nie była potrzebna. Flicka panowała nad stadem na otwartej przestrzeni, nie wbiegała w nie, starała się cały czas prowadzić je na mnie. Patrząc na nią w jakim robi to skupieniu i z jakim zaangażowaniem to byłam z niej bardzo dumna! Na ostatnim treningu zaczęliśmy trochę pracować nad odległością, bo to jest jedyne co robi źle-jest za blisko.

Ten wyjazd zaliczam również do bardzo udanych jak i pozytywnie zaskakujących:) Młoda odkryła w sobie powołanie do tego do czego była stworzona rasa. A ja odzyskałam nadzieję że jej lęki można jakoś zmniejszyć budując jej pewność siebie przy owcach. Nie wiem na ile moja teoria się potwierdzi, ale miejmy nadzieję że coś zadziała. Myślę że będziemy kontynuować takie treningi i to nie tylko ze względu na psa, ale też na mnie bo zaczęło mi się to bardzo podobać i już wstępnie umówiłam się na treningi na pomorzu;)Za wyjazd bardzo dziękuje Marioli która mnie zabrała ze sobą!

Co bym nie była taka goło słowna to daje film z treningów:)

23:36, flickabc , ZAWODY
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 maja 2012

Dawno nic nie pisałam takiego ogólnego z życia,więc czas to nadrobić:)

Od ponad miesiąca mieszka z nami kolejny border- Bessi

s

Bessi jest 5 letnią suczką i jest własnością Hodowli Border Song. Aktualnie jest u mnie,ponieważ trenujemy na DCDC Wrocław, które jest za tydzień.

d

Poza frisbee trenujemy rekreacyjnie agility i czasem coś nam się udaje

d

d

Dziewczyny dogadują się dobrze, w sumie unikają siebie choć Flicka chciała by się pobawić to nie może na to liczyć ze strony Bessi dla której liczy się tylko człowiek. Mieszkanie z dwoma borderami jest bardzo przyjemne, lecz zupełnie inne niż z borderem i sznaucerem.

Róźnica jest głownie w tym że nie muszę się martwić źe któryś pies mi ucieknie, lub że Flicka zacznie na kogoś szczekać bo Haker to robi. No i młoda wyciszyła się w domu dzięki Bessi , w sumie nie tylko w domu bo na dworze również reaguje mniej nerwowo na ,dziwnych' ludzi.

Co nie zmienia faktu ze tęsknie bardzo za czarnym i jutro już po niego jedziemy do warszawy,przy okazji startujemy w zawodach TOP AGILITY DOG debiutując w klasie A3 prosimy o kciuki!!

g

 

czwartek, 26 kwietnia 2012

W ubiegły weekend wybraliśmy się do warszawy na I treningowe zawody juniorów oraz na normalne zawody. W składzie ja mój brat oraz Haker i Flicka. w sobotę Odbywały się zawody juniorów. Łącznie startowało czworo dzieci. Dwoje w junior młodszy i dwoje w junior starszy. Mój brat jako 10-cio latek startował w kategorii junior młodszy z Hakerem. Pomimo tylko 4treningów wypadli bardzo dobrze uzyskując 91.5pkt/100. Błędy złapali w aporcie ale to było pewne.trochę uciekło w przeszkodzie bo byłam za blisko i haker podbiegł do mnie ale wrócił do młodego. No i dość dużo stracili na zmianie pozycji która robili na odległość(w sumie nie wiem dlaczego bo zawsze robili przy nodze). Jak na debiut to jestem bardzo zadowolona z obu bo młody dał radę ze stresem a Haker naprawdę się starał. Dodatkowo zostali pochwałę za najlepsze chodzenie przy nodze.

Film z startu

Drugiego dnia ja startowałam z Hakerem ale niestety nie poszło nam tak
doskonale.Haker pod koniec startu uciekł za ring. Szkoda bo reszta
startu była bardzo ładna. Same zawody bardzo dobrze zorganizowane. Sam
sędzia bardzo fajny,dający całą skalę ocen,sprawiedliwy, a na koniec
tłumaczył co było źle,co warto poprawić. Mam nadzieję że jeszcze kiedyś u
niego wystartujemy:)

16:45, flickabc , ZAWODY
Link Komentarze (1) »
czwartek, 19 kwietnia 2012

1 Kwietnia wybraliśmy się na zawody frisbee UFO, już po raz drugi odbyły się zawody tej federacji w Polsce.
Jechaliśmy w składzie Ja+Flicka,Luka i Brutus, Daria+Alda,Dardo oraz Kasia która nam bardzo pomogła w tej wyprawie.
Jazda pociągiem w którym nie ma miejsca nie należy do najłatwiejszych. Pierwsza godzina spędzona pod ubikacja,potem panowie konduktorzy zlitowali się nad nami i wpuścili nas do jakiegoś mega zimnego przedziału służbowego, ale to dało się przeżyć, ważne ze mogłyśmy jakoś odpocząć przed zawodami.

Po przebojach z PKP oraz Opolskim MPK w końcu dojechałyśmy na miejsce zawodów.
Od razu rejestracja, oczekiwanie na rozpoczęcie zawodów a szczególnie na swój start-pierwszy w tym sezonie.Ogólnie fakt ze zawody sa na początku kwietnia to dla mnie nowość, zwykle sezon frisbiee zaczynałam w czerwcu.

Niby 2 miesiące ale różnice mocno odczulam:
po pierwsze pogoda, zaskakująca pogoda: słonce, wiatr, śnieg, grad(nam akurat przypadło startować w zamieci śnieżnej :D )

lu

po drugie: mniej czasu na przygotowanie, brak nowych dysków, brak dobrego treningu oraz nowego układu
po trzecie: bardzo podoba mi się zaczęcie sezonu tak szybko,jednak brakowało już takich emocji:)

Co do samych moich startów to jestem zadowolona z obu psów. Luka jak na 2 treningi po zimie miał ładny free, szczególnie drugi gdzie mieliśmy normalna pogodę. Niestety chłopak znowu nie łapał dysków na mini a szkoda bo bylibyśmy na wyższym miejscu niż na 4.

Brutus jak na to że w dniu zawodów nauczył się łapać dalsze dyski i obiegać kilka godzin wcześniej to był ZAJEBISTY, mam nadzieję na większą ilość startów z tym psem.

ff

ds

Oczywiście Flicka też była z nami i miała swoje 5minut na zabawy i szaleństwa. Jestem z niej dumna, ponieważ nie reagowała na strzały, które były gdzieś blisko.

Kilka zdjęć by Mono:

z bratem

g

hy

j

hr

dg

gd

gd

 z racji źe dawno nie było wpisu to za kilkanaście godzin ukaże się kolejna relacja z zawodów tym razem OBI:)

na koniec jeszcze Luka

hf

gd

fs

21:48, flickabc , ZAWODY
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 marca 2012

Z okazji przyjścia wyczekanej wiosny kilka zdjęć z ostatnich szaleństw:)

 

ss

z bratem:)

br

dd

lemur

ss

 s

poważna:)

ss

ss

oraz drugie backhandy na dworze:)

aa

aaad

aa

jestem dumna z tej mojej glizdy !Każdego dnia przynosi mu dużo radości lecz czasem doprowadza do szału;)

no i na koniec filmik by Paula

sobota, 17 marca 2012

Dużo ludzi pyta mnie:dlaczego border?

Odpowiedź jest prosta,chciałam psa co będzie czerpał  radość z pracy z człowiekiem, będzie aktywny. Oczywiście dużo jest takich ras co spełniają te warunki ale border urzekł mnie swoja budowa,lekkością i takim zwykłym wyglądem.

dd

W marcu 2008roku poznałam Wenę na jakimś Poznańskim spacerku. Tak naprawdę był to 2 border jakiego widziałam na żywo i tak to się zaczęło.

Wena mi się bardzo spodobała pod względem kontaktu i chęci pracy z właścicielką, miała wtedy 10miesiecy. Po pól roku zdecydowałam ze chce takiego psa i w tym momencie zaczęło się czekanie:)

dd

Flicka:dziecko Simiego i Weny(widać na powyższym zdjęciu)była bardzo wyczekanym psem.f

Na samego bordera czekałam 3 lata a na to konkretne krycie 1.5roku.
Najpierw długie oczekiwanie na cieczkę, która się spóźniła 6 miesięcy,potem ciąża,w końcu ten emocjonujący poród.

No i udało się!!Urodziła się jako druga, nazwana Wełenką JUnior

d

Biorąc mała miałam wątpliwości co do wyboru, bo mała była spokojna,bala się bardziej dźwięków niż inne,średnio się szarpała ze mną-wolała się cały czas przytulać. Ale moje obawy były zbędne, mała po przyjściu do mojego domu pięknie się szarpała,aportowała i była małym diabełkiem.Widocznie 13rodzeństa ją przytłaczała.

 

Flicka do dnia wypadku była psem, dokładnie takim jakiego sobie wymarzyłam. Pewna siebie, nie bojąca się ludzi, psów itp. Bardzo dobrze socjalizowana.
d


Teraz po wypadku mamy dużo rzeczy do odpracowania, głownie lęk do ludzi, a szczególnie do wysokich, ubranych na ciemno facetów. Młoda tez szybciej się teraz rozprasza i bardziej reaguje na dźwięki, lecz mam nadzieje ze jakoś sobie z tym wszystkim poradzimy i będzie jak dawniej:)

Pomimo tych problemów zawsze będzie moja TOTALNIE DOSKONAŁĄ suką:)

aa

piątek, 02 marca 2012

To pierwszy wpis w tym dziale i mam nadzieję że ostatni tego typu.

Dlaczego taki tytuł? Ponieważ to było najgorsze 40h w moim i Flicki życiu.

fli

Większość z Was słyszała o tej mało przyjemnej historii,dużo z Was się w nią angażowało. Chce to opisać tutaj tylko ze względu na ludzi, którzy nam pomagali bezinteresownie i nie było to kilka osób tylko kilkadziesiąt,kilkaset należy im się wielkie uznanie, ponieważ ta akcja poszukiwawcza była moim zdaniem najlepiej zorganizowaną o jakiej słyszałam,niestety przeżyłam ją na własnej skórze. Powstało dużo plotek, niedomówień jak to się stało i dlaczego a był To przypadek nieszczęśliwy wypadek.

Wchodziłyśmy już do klatki do domu,jechał samochód,chciałam by małą złapał znajomy a ona odskoczyła, wpadła pod samochód i zaczęła uciekać przed siebie. W tym momencie zaczęło się te 40godzin... Dzięki facebookowi masa ludzi wiedziała co się stało i zaczęła powiadamiać znajomych. Zostało ogłoszone wszędzie: psie portale,radio,gazeta,telewizja kołobrzeg,policja,straż miejsca,schronisko,weterynarze- tak naprawdę wszędzie gdzie się tylko dało. Masa ludzi pomagała, Ci których znałam oraz wielu ludzi których kompletnie nie znałam. Przyjechali ludzie z Poznania, Szczecina, Warszawy jak i z bliższych okolic Kołobrzegu. Szukanie w dzień i w nocy.

3 inf w ciągu soboty gdzie była widziana ...ale zawsze było za późno. Rozwieszone zostało prawie 200ogłoszeń na terenie całego Kołobrzegu. Ja po 39h szukania już nie dawałam rady fizycznie a głównie psychicznie..bo zamiast myśleć to  płakałam. Więc wysłali mnie do domu bym odpoczeła.

godzina 11 jest telefon ,Dzień dobry tu Asia,chyba ją mam!to chyba ona! Tylko się bardzo boi i nie chce wyjść' w tym momencie myślałam tylko o tym by dobiec do portu i ją zobaczyć. Znajomy którego mała zna był o wiele bliżej, więc poszedł tam i ją wyciągnął. Gdy przybiegłam Flicka była już bezpieczna na smyczy. Gdy ją zobaczyłam to zaczęłam jeszcze bardziej płakać ale teraz to ze szczęścia.. mój mały szczeniaczek się znalazł...siedziałam na betonie i ściskałam moje małe czarno białe szczęście.

ff

I w tym momencie chciałabym podziękować wszystkim za pomoc jaka włożyli w to by mała się znalazła. Bez Was kochani to by się nie udało i nie odzyskała bym moje szczeniaka. Co do samej Flicki to fizycznie nic jej się nie stało,jedynie psychicznie musi dojść do siebie ,ponieważ głównie wieczorami zachowuje się jak 7tyg szczeniak który niczego nie zna i się boi. Mam nadzieję, że jest to do odpracowania. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ!!

00:27, flickabc , RELACJE
Link Komentarze (7) »
wtorek, 28 lutego 2012

Nasz pierwszy wpis:)

Już dawno myślałam by zacząć pisać gdzieś o małej w jednym uporządkowanym miejscu, ale nigdy nie było do tego motywacji.Wielka motywacja znalazła się w przeciągu ostatnich dni:

po pierwsze młoda kończy pół roku,czyli 4miesiące wspólnego życia za nami. Były ciężkie chwilę,szczególnie na początku,gdy były problemy z zostawaniem w klatce, z przesypianiem całej nocy itp lecz przez te 4miesiące bardzo się zżyłyśmy!

7tyg-dzień odbioru

nk

 8tyg

 y

6 miesięcy:)

uh

iy

 

 Film na pół roku będzie za kilka dni jeśli się uda:)

Stopień mojego przywiązania pokazała sytuacja z dnia 24lutego gdzie Fli została potrącona przez samochód i uciekła a ja postawiłam całą Polskę na nogi. To jest właśnie drugi powód mojej motywacji, ale o całej tej sytuacji napisze później.

 

Będę się starać pisać w miarę regularnie, czasem pewnie pojawić się tu będą wspomnienia z tego co było wcześniej.

Blog jest głównie Flicki ale oczywiście o mistrzu Hakerze też będzie:)

hhh

uhu

 

Pozdrawiam Ewa,Haker i Flicka

1 , 2 , 3 , 4 , 5
odwiedziło nasInternetowe liczniki osób

kontakt ewa.kiryk@gmail.com