wtorek, 10 czerwca 2014

Tydzień temu spędziliśmy weekend w Wrocławiu na pierwszych zawodach z cyklu DCDC.
Jechałam na te zawody z dużą rezerwą. Tydzień wcześniej miałyśmy zawody AVI na których na freestylu była kompletna porażka, więc miałam wahania czy zgłaszać się do Super Open. Psu nic nie mogę zarzucić, bo ona była i jest zawsze dzielna, radzi sobie z moim stresem doskonale. A ja po wejściu na free mam pustkę w głowie.
Finalnie wystartowałyśmy i ani trochę tego nie żałuje.


Sobota: 
Super pro: niestety Flakona pechowo oślepiło słońce i musiałam przebiec się na czwartą strefę finalnie tylko 16,5pkt ale i tak wystarczyło to by być w TOP 20


Super Open: Niestety słaby Free... wyszedł brak mojego mózgu, zapomniałam o overach,zapomniałam o 4 dyskach zostawionych, ustalony free zrobiłam tylko do minuty, a potem się działo...


Niedziela: bardzo dobra runda Tossa do openów dała nam 10 miejsce i start w TOP 10


Toss do Super Pro poszedł jeszcze lepiej bo aż 22,5pkt 
Freestyle: było lepiej niż w sobotę,trochę udało mi się myśleć na tym free, a Flicka miała rewelacyjną łapalność,bo aż 9,3/10 i cały free oceniony o 2 pkt wyżej.


Startowałam też jeszcze w Super Pro z Wizz młodą suczką Dagmary, pierwsza runda była słabsza, ale za to druga na 22,5pkt :)


Ostatecznie w obu konkurencjach zakończyłyśmy z Flicką na 10 miejscu, dostając jednocześnie kwalifikacje na finały krajowe oraz rezerwową kwalifikacje na MŚ. Dla mnie jest to duży sukces. Będą to moje 4 finały, ale pierwszy raz udało mi się zakwalifikować na pierwszych zawodach:)

cf

 

Za kilka dni poznań, jesteśmy o wiele lepiej przygotowane, jest dograny free, który powtarzalnie mi wychodzi. Teraz jeszcze łyknąć przez startem coś na stres i będzie dobrze :)

zdjęcie: http://www.psiawiara.pl/

filmy: Ola

03:51, flickabc , ZAWODY
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 kwietnia 2014

Na treningach mam jedną zasadę- ,,ty wymagasz od psa, ja wymagam od Ciebie'', pomimo to są nadal ludzie, którzy ze mną chętnie trenują, a ich psy osiągają sukcesy. W sumie nie o tym miałam pisać :) wpis o moich podopiecznych za jakiś czas.

Rok temu zostałam zaproszona, by poprowadzić seminarium frisbee w Trójmieście. Obawiałam się czy będzie zainteresowanie, ale moje obawy były zbędę, ponieważ uzbierała się duża grupa ludzi. Większość mi nie znana, ale bardzo pracowita. Przede wszystkim ludzie, którzy słuchają i bardzo się starają, a dla mnie to bardzo ważna cecha.

Jak się okazało, mój sposób prowadzenia zajęć przypadł do gustu i zostałam zaproszona na kolejne seminaria :)

Pierwsze już za dwa tyg w Trójmieście organizowane przez Adę tutaj info

a kolejne tydzień później w Koszalinie organizowane przez Karolinę tutaj info

 

W drugiej połowie sierpnia będę prowadzić obóz w Mikoszewie, o tematyce frisbee i obedience. Wyjazd przeznaczony jest dla młodzieży, która chce zacząć trenować z swoim psem lub dopiero zaczyna. Obóz organizowany jest przez polską firmę Vogue Travel, która specjalizuje się w organizacji wyjazdów dla dzieci i młodzieży. Dużo zainteresowanych zastanawia się przed zapisaniem, ponieważ uważa, że poziom może być za wysoki. Nic bardziej mylnego! Poziom będzie dopasowany do uczestników i ich psów tak by każdy dał radę i nikt się nie nudził :) 

Więcej informacji oraz zapisy na obóz TUTAJ

środa, 16 kwietnia 2014

Ubiegły weekend spędziliśmy bardzo aktywnie, przejechaliśmy pół Polski, ja spałam w ciągu 3 nocy 12h, ale było warto!


W piątek z samego rano ruszyliśmy w pełnym składzie do Gdyni. Chciałam w pełni wykorzystać, że zawody są nad morzem i spędzić trochę czasu chodząc po piasku.
W sobotę w końcu wyczekane zawody, to był Flisi debiut na oficjalnych zawodach jak i w A1. Trzy tyg wcześniej zrobiłam slalom więc to był czas na pierwszy Openowy start. Ogólnie jestem bardzo dumna z Flakona pomimo samych dysk, trochę się myliła na slalomie, ale za drugim razem zawsze pięknie go robiła. Tunel miękki bez odmów, a tego trochę się bałam, bo zawsze miała z nim problem w torze, a tu niespodzianka. Do tego piękne strefki z których jestem bardzo dumna, wszystkie zatrzymane tak jak trzeba, w dobrym tempie. 

x

Hakero może nie debiutował w A3 bo był to jego drugi start, ale po 2 letniej przerwie. Pierwszy bieg najmniej ogarnięty z mojej strony, ale czarny diabeł stanął na 2 miejscu. Kolejne dwa biegi, płynne, ogarnięte, ale z disem, bo Hakero miał swoją wizje:)

Co do samych zawodów:
Organizacyjnie nie mam do czego się przyczepić, z strony organizatorów szło sprawie. Wyniki po każdym biegu, pakiet startowy dla każdego, super ring przygotowawczy z tunelami, zupa dla zawodników.Idealnie!!!
Został też zorganizowany bieg charytatywny dla naszej koleżanki Agilitowej, która miała poważny wypadek. Dochód z tego zostanie przekazany na rehabilitacje.


Niestety tak kolorowo być do końca nie mogło :) oczywiście problemem był sędzia.. Ja nie rozumiem czemu w Polsce większość naszych sędziów nie zna regulaminów, a jeśli zna to nic im to nie daje, bo nie są czynnymi zawodnikami lub co gorsza nigdy nie startowali. Jadąc do tego sędziego wiedziałam, że mogą być wpadki tylko nie sądziłam, że aż tyle..

 
Po pierwsze -poziom torów: pierwszy egzamin A1 był trudniejszy niż egzaminy A3.. straszne kąty i nabiegi.. zakręty po kole, za małe lub za duże odległości. Dobrze, że doświadczeni zawodnicy trochę poprawiali te tory, by można było w ogóle pobiec dalej niż 3 przeszkody, nie zabijając psa i siebie.
Po drugie- czas układania toru:..jedno A2 było układane 50 minut... przestawianie wszystkich przeszkód, stref. Na szczęście ostatnie A2 i A3 było w miarę sprawie ustawione. Ogólnie zawody przez to miały 3h opóźnienie..
Po trzecie- sędziowanie: było wiele momentów gdzie psy powinny mieć odmowy lub policzone strefy ale ok to się zdarza. Lecz ciężko przymknąć oko na to że pies powinien mieć dysk, bo ominął hopkę lub skoczył ją drugi raz.
Poza tym, to sędzia bardzo sympatyczny i się starał.

cxc

O 22 mieliśmy powrót do domu, o 3 w domu, a o 8 zaczynała się kolejna nasza podróż, tym razem do ukochanej Annówki na seminarium z Paco Lobo. Tak naprawdę miało nas tam nie być, ponieważ nie byłam przekonana do tego prowadzącego, bo myślałam ,,czego mogę się dowiedzieć jeśli akrobacji na rękach nie zrobię'' jak i nie było mnie stać na taki wydatek. W czwartek jednak dostałam propozycje odkupienia taniej miejsca i zupełnie tego nie żałuję! Jeśli ktoś będzie kiedyś zastanawiał się nad treningami z tym Hiszpanem to jak najbardziej polecam.
Paco to wspaniały, zakręcony i pozytywny człowiek. Sam umie bardzo wiele, ale co ważniejsze umie tą wiedzę popchnąć dalej:) Bardzo mi się podobało, że bardzo szybko wymyślał do nas rozwiązania, dopasowywał jakieś elementy do psa i do człowieka. Pokazywał nowe ciekawe opcje.

nn

Moim głównym problemem na freesylach są połączenia sekwencji, opanowanie w pełni stresu i wymyślanie na bieżąco jakiś rzeczy jak coś się nie uda. Tutaj mogłam w pełni liczyć na pomoc prowadzącego, który udzielił mi kilka fajnych rad co zrobić by to wyglądało lepiej.

xx

x

Co do Flicki, ona była niesamowita, bez problemu dopasowywała się do nowych rzeczy i pokazała się z jak najlepszej strony. Dziś już potrafi zupełnie nowego volta dla niej i dla mnie którego zaczęłyśmy robić z Paco. Za każdym razem cieszę się jak głupia że mam tego psa, a nie innego. Miło było usłyszeć z ust tak dobrej osoby, że mam wspaniałego psa tylko muszę się z nią zgrać i że chciałby zobaczyć siebie z takim psem.

c

Teraz mam kopa motywacyjnego i będziemy ćwiczyć nowe rzuty i elementy do freestylu. Nawet zaczął mi wychodzić rzut na leżąco z nogami do góry, teraz tylko ćwiczyć jeszcze więcej i włączyć to wszystko do gry :) a będziemy obie jeszcze bardziej zadowolone :)

d

Dziękuje super ekipie za super seminarium! Patrycja super, że podjęłaś się organizacji tego wydarzenia!

dd

 

za zdjęcia serdecznie dziękuje autorom!

wtorek, 01 kwietnia 2014

Pod koniec roku zostałam zapytana czy napisałabym do Dog and Sport artykuł relacjonujący wyjazd do stanów. Zgodziłam się w ciemno, choć nie jest mistrzem pióra :) Flakon drugi raz pojawił się w tej gazecie co mnie bardzo cieszy :) Zapraszamy do kupienia nowego numeru 1/2014 by przeczytać cały artykuł :)

piątek, 28 marca 2014

W pierwszy weekend marca byliśmy w Drzonkowie, początkowo jechałam tam z myślą wystawienia Flakona, ale jak się później okazało dzień wcześniej są zawody OBI. 

Najpierw zacznijmy od wystawy:)
Flicka ze względu na swój wiek była wystawiana w klasie otwartej, stawka 5 suk czyli dość dużo, tym bardziej, że młoda nie wygląda jak suka wystawowa, pomimo tego że jest dobrze zbudowana no, ale brak kłaków i mocnej kości= brak szans u polskich sędziów.Ostatecznie Fli była na lokacie 4/5 z oceną bdb z ładnym opisem, do tego super się zachowywała więc byłam w pełni usatysfakcjonowana. Organizacja wystawy była bardzo dobra, ja nie miałam na co narzekać.

v


ZAWODY
Rzadko zdarza mi się pisać takie relacje o zawodach, ale niestety te na to zasługują. Może ktoś to przeczyta i nie wyrzuci w błoto pieniędzy jak ja. Te zawody  już na samym początku mnie odstraszały ze względu na bardzo wysokie startowe, bo aż 130zł.. tyle ostatnio płaciłam gdy sędziowała sędzina z Finlandii, a nie sędzia z Polski i to na hali po wystawie. Pomimo ceny zgłosiłam psa jak i tak już tam byłam i wydałam na dojazd. Błędów organizacyjnych było wiele.. co równało się z lekceważącym traktowaniem zawodników. To może po kolei:


1. kl. 0 i 1 była rozgrywana w namiocie który miał 10metrów szerokości na może 25 na długość. Podłoże było tam strasznie nie równe.. nie wiem jak za taki start można płacić 90zł(kl 0) 130zł(kl 1)

Więcej się nie wypowiem, bo tam nie byłam cały czas, ale tu można sobie poczytać

http://olgaipsy.blogspot.com/2014/03/komisarz-na-wage-zota.html

2. ring dla klasy 2 i 3 był w hali 30m x 30m czyli za mały niż przewiduje regulamin. Nie dość,że hala była mała to ściany były poobklejane workami, by psy nie sikały więc powierzchnia zmniejszyła się jeszcze bardziej.


3. Punktualność- tutaj na pewno tego nie było. Zawody miały się zacząć o godzinie 15, a w rzeczywistości ring był ustawiony 15:25 i zamiast zacząć czekaliśmy nie wiem na co do godziny 16.


4.Przygotowanie ringu- rozumiem że hala mała, ale można nadrobić innymi walorami tu tego nie było. Wykładzina w stanie fatalnym: masa jedzenia, siki, źle posklejana i te worki na ścianach


5. Komisarz- teoretycznie była to osoba, która 40 lat startuje.. (ciekawe), ale na komisarza to się nie nadawała. Rozłożenie ringu takie, by między ćwiczeniami przejść się z jednego końca na drugi, prowadzenie ćwiczeń pozostawia wiele do życzenia... np.
-początek chodzenia i słyszę: do przodu, z lekkim zdziwieniem pytam jakim tempem
- aport kierunkowy- zanim posadziło się psa aporty były rozkładane
- aport przez przeszkodę- po rzucie aportu mój pies miał w lini prostej aport właściwy kawałek dalej aport od kierunków
- kwadrat- obok kwadratu nie pozbierane pachołki do których jeden pies się wysłał
- komisarz zapomniał o jednym ćwiczeniu
- podczas aportów kierunkowych komisarz kazał mi przejść przez całą hale by wylosować aport i wrócić na miejsce( miało być to robione na początku, ale zapomnieli)
- patyczki węchowe: plama sików, a tuż za nimi patyczki
mogłabym zrozumieć jakieś błędy komisarza, bo to też człowiek, ale nie w takiej ilości i nie od osoby, która podobno tyle lat startuje.. jak dla mnie żenada


6. Sędzia z długim stażem, ale chyba tylko tyle. Na początku na odprawie zostało dokładnie powiedziane jak traktuje nas związek.
-,, kwalifikacje i wysyłanie zawodników na MŚ jest bez sensu, tylko po to by Polska zajmowała potem 10 miejsc od końca, to tylko strata pieniędzy''
-,, system przechodzenia do klas jest jaki jest i nie musimy być zależni od FCI''
- ,,treningi są zakazane i ich nie może być''- kilka dni po zawodach weszło pismo o tym zakazie
Sędziowane pozostawia wiele do życzenia, głownie chyba za brak znania regulaminów. I tak oto jeden pies miał ocenę dosk zamiast braku oceny, gdy normalnie  miałby wyzerowane ćwiczenia. Inny pies dostał żółtą kartkę gdy po zostawaniu było polecenie ,,koniec ćwiczenia'' i zawodnik zwolnił psa i pochwalił. Wytłumaczenie komisarz ,,to jest faworyzowanie psa i sędzia nie przyznał jeszcze punktów'' 


7. Rzecz która mnie bardzo raziła to aporty. Oczywiście stare IPOwskie, a co gorsza były wielkości Hakera.. takim aportem to mogę go zabić.. większość organizatorów zwraca uwagę o nasze małe pieski, ale tutaj zostały one potraktowane na równi z tymi większymi.
Co do samego Hakera to ukończył zawody z oceną bdb , tylko z winy organizatorów... punkty poleciały na:
chodzeniu, gdzie był rozproszony jedzeniem na podłodze, co chwilę deptałam po żarciu
Aporcie przez przeszkodę, który mu wypadł, bo był za duży
Aportach kierunkowych, które były w złym momencie rozkładane
kwadracie: przez żółte folie na ścianie psy nie widziały kwadratu.. porażka i żenada.


Ostatecznie Haker był 2 z oceną bdb, ale co z tego?Jeśli komuś zależy na miejscach to super, ale ja wydałam 130zł na start, by wrzucić psa na takie warunki, gdzie nie jest w stanie wykonać dobrze ćwiczeń.

środa, 12 lutego 2014

Ostatnie podsumowanie robiłam dwa lata temu, więc najwyższa pora wrócić do tego rodzaju wpisów, bo są one bardzo budujące i przypominające super momenty :)

sfv

ZIMA 2013

Ten okres był dla moim psów testem wytrzymałości, szczególnie dla Flakona ze względu na mała porcje ruchu. Ja miałam sesje, więc nasz wspólny czas wyglądał głownie tak:

 

Na moje szczęście Fli szybko się przyzwyczaiła do takiego życia co mnie bardzo cieszyło. Do roku była trudnym pieseczkiem, a tutaj taka zmiana :) 

 

Pod koniec lutego Flicka skończyła 18 miesięcy więc miała przyzwolenie na większą ilość szaleństw oraz na ćwiczenie nowych rzeczy.

Zimą miałyśmy okazje zrobić ostatnie zdjęcie z dziadkiem Flicki, niestety pół roku później Reel, odszedł za tęczowy most

od Lewej: Flicka, Reel(dziadek) i Zumi(siostra)

 

WIOSNA 2013

Ta piękna pora roku zaczęła się dla nas bardzo radośnie, ponieważ Flakon dostał wyczekaną pierwszą cieczkę na 19 miesięcy. Bardzo późno co zapewne było spowodowane stresami powypadkowymi, ale się doczekałyśmy. Ogromnym plusem było, że widać było kolejną mentalną zmianę w zachowaniu Flakona: stała się spokojniejsza, mniej nerwowa co było miodem na moje serce, ale nadal jest małym szaleńcem :)

Pierwsze dni wiosny spędziliśmy w górach w hodowli Border Song, pojechałam pomóc przy dwóch miotach szczeniaków.. ale na tym się nie skończyło.. zaczęło się od tego zdjęcia:

d

potem było tylko gorzej...

 

zakochałam się w tej małej istocie i wyszło jak wyszło, suczka trafiła do nas. Aktualnie Zaksa mieszka tylko z Wojtkiem, uczy się życia z swoim panem oraz rozwija się pod kątem sportów.

f

 

W maju Flicka miała swój debiut w kategorii freestyle na Węgrzech,

d

zajęła tam 3 miejsce w kwalifikacji World Cup(suma wszystkich startów: feestyle i tossy)

d

 

Tydzień później zawody w Sielinku, Flakon 1 miejsce w Super-Pro, Bessi 2 miejsce w Longu pań

d

 

LATO 2013 

DCDC Poznań- jedne z moich najlepszych zawodów, kwalifikacja na MŚ frisbee z Bessi i Flicka

d

d

oraz najlepsze wsparcie na zawodach przez tkz. Przypały z zootechniki, było one ze mną na kolejnych każdych zawodach, już planują przebrania na kolejny rok. Zapraszam na ich funpage https://www.facebook.com/dograngers

s

d

f

f

 

Początek Września był bardzo szczęśliwy, udało mi się wygrać z Bessi tytuł mistrza Czech 2013 w Super-Pro

g

 

Wrzesień spędziliśmy w Annówce

d

na obozie obi i na obozie agility

dużo pracy, dużo efektów:)

d

ff

 

JESIEŃ 2013

Wyjazd do Stanów na Mistrzostwa Świata Frisbee- największa przygoda życia :)

cc

Nasza Europejska ekipa:

d

 

Podsumowując to rok 2013 był najlepszym sezonem sportowym, obie suki bardzo dobrze radziły sobie w frisbee, a Haker walczył w Obi. Mi ten rok pokazał, że jeśli się chce to można przenosić góry, ale samemu się tego nie uczyni! Trzeba mieć super przyjaciół, jakich ja mam!!

Mam nadzieję że 2014r przyniesie również ciekawe i szczęśliwe chwile :)

zimą czas głównie spędzamy tak

 

ale niedługo już będzie coraz więcej frisbeee! :)

piątek, 07 lutego 2014

Miałam wielką nadzieje, że kolejny wpis będzie szybko, ale nie spodziewałam się, że aż tak:)

W zeszły weekend mieliśmy intensywny weekend z Obi. Przez 3 dni walczyliśmy z problemami i niedoskonałościami. Wszystko to oczywiście pod okiem Asi i Magdy. Aktualnie robimy zjazdy na zasadzie cyklicznych spotkań, a nie seminariów, różnica jest taka, że każdy zna podstawy jakimi pracujemy i ma je już opanowane, więc nie marnujemy czasu na tłumaczenie.

Praca nad rozproszeniami to to, co było nam najbardziej potrzebne. Pomimo tego, że oba moje psy za jedzenie zrobią wszystko i zawsze to udało się osiągnąć sukces, że nie reagowały na obce żarcie czy też zabawki:

kk

 

hg

 

ćwiczyliśmy też rozproszenia przy psach blisko przechodzących:

dd

 

ddd

żeby nie było, że Haker nie pracował oto dowód, zostawanie dwójkowe:

ss

Do kolejnego zjazdu mamy trzy miesiące i mam nadzieję, że starczy mi samozaparcia by trenować na tyle dużo by przejść nasze największe problemy.

Tymczasem czas uciekać dalej do sesji..

Pozdrawiamy

x

środa, 05 lutego 2014

Miała być notka relacjonująca wyjazd do stanów, ale z racji że pojawi się ona w magazynie Dog&Sport to nie będę jej tu powielać.

 

Za nami 2013 rok( w kolejnym wpisie będzie podsumowanie), przełom roku spędziłam z Hakerem, Flicka i Grimem(border collie który jest u mnie na socjalizacji) w Górach Sowich z dala od miasta. Dlaczego taki wybór? Po pierwsze ze względu na Flicke nie lubię spędzać sylwestra w mieście, młoda ma reakcje na strzały i chciałam jej tego oszczędzić. Jak się okazało była to dobra decyzja, bo w tym roku wyjątkowo strzelali w Poznaniu. 

Mieszkaliśmy w super ośrodku Stajnia Podolin,piękna górska okolica, cisza i spokój, to wszystko w połączeniu z najlepszą ekipą ever, dało w rezultacie magiczny wyjazd.

Jechaliśmy odpocząć, świetnie się bawić i oczywiście trenować z naszymi kochanymi burkami :)

k

 

Przez kilka dni mieliśmy wynajętą dużą hale sportową na, na której ćwiczyliśmy wszystko co się dało, zupełnie inne warunki niż zwykle pozwalały nam sprawdzić co trzeba dopracować z pieseczkami.

Haker jak to Haker, jego nic nie rusza. Nowe otoczenia nie robią na nim wrażenia, a jeśli jest cieplutko i nie ma ,,burczących'' facetów to już raj. Z hakerem ćwiczyliśmy dużo zostawania,pozycji i chodzenia. Są to ćwiczenia na których często traci punkty, a tu dzięki temperaturze można było ćwiczyć dużo co przyniosło super rezultaty. Szczególnie odzyskałam nadzieje na pozycje na odległość, ponieważ znalazł się sposób by Haker trzymał łapeczki w jednym miejscu, a nie przesuwał sobie jak chce. Oczywiście było też dużo patyków i tu strasznie duże zaskoczenie, bo mały robił je za każdym razem 100/100 idealnie pracując nosem.

Flicka- ona już nie ma takiej koncentracji na obi jak Haker. I tak jak w przypadku Hakera cieszyłam się jak głupia z każdego złapanego dysku, to u niej się cieszę tak z każdego pięknego kroczku na kontakcie i z braku reakcji na otoczenie. Obedience jest dużo trudniejsze dla psa, który ma problem z dźwiękami itp niż Frisbee. W dyskach nagroda jest cały czas w obi już tak nie jest. Wymagamy od naszych psów dużo opanowania, połączonego z szybkością i dokładnością, a to nie takie proste. Flakonos był dzielny i pomimo kilku biegających psów bardzo blisko niej, była w stanie zrobić swoje ukochane pozycje w marszu, zmiany pozycji, patyczki, ale też chodzenie na kontakcie było. Nie robiłyśmy rzeczy przy których musiała by biegać, bo na to było za ślisko i bordero nie panował nad swoimi łapkami. 

Grim- pieseczek nie mój, ale socjalizacje w nowych warunkach przeszedł doskonale i grzecznie spał w klateczce podczas gdy na hali działy się najróżniejsze rzeczy. Ogólnie młody jest super grzecznym pieseczkiem, szybko przyzwyczaja się do nowego otoczenia, strasznie lubię takie psy co tak szybko się przełamują i pokonują jakiś swój lęk czy niepewność. Oto on:

d

 

Oprócz treningów było dużo spacerów po pięknych okolicach:

h

 

nn

 

j

 

 

 

A wieczorami nałogowe granie w różne gry, ulubioną grą została Stepmania, w której trzeba nieźle ogarniać swoje ciało, by tańczyć tak jak pokazują na monitorze. Super zabawa i idealne ćwiczenie na koordynacje ruchową!

Na podsumowanie naszego pobytu mam filmik zrobiony przez Łukasza

Po tygodniu górskich klimatów ruszyliśmy na podbój zawodów w Kaliszu. To pierwsze zawody Obedience w 2014r. Tym razem zostałam z psami na dwa dni by wykorzystać możliwość trenowania wieczorem na hali. Warunki hotelu i hali idealne. Po wyjściu z pokoju po 10 metrach byłam na tarasie widokowym na hale, lepiej być nie mogło!

W sobotę była klasa 0 w której startowały dwa klubowo Falowe dogi. Wieczorem była możliwość treningów.

Na pierwszy ogień poszedł Haker, bo to on w końcu miał startować w niedziele. Na treningu zrobiliśmy przebieg testowy, bez pokazywania kwadratu, bez nagród chciałam zobaczyć czy czarny jest w stanie zrobić wszystko z marszu bez socjalizacji z nowymi warunkami. Pomimo nowego ładnego piasku, posypanego solą(niektórym psom bardzo przeszkadzała ta sól, która w połączeniu z mokrym piaskiem wżerała się w bardziej wrażliwe łapki) Czarny dał z siebie wszystko. Idealnie wysyłał się do kwadratu choć ostatnio ma problem z kładzeniem się do końca, aporty kierunkowe, przywołanie, przeszkoda super. Mały problem z patykami był, ale za drugim razem wykonane.

Jak już wszyscy zawodnicy skończyli swoje treningi i była pusta hala to wzięłam Flakona, trzeba było wykorzystać możliwość poćwiczenia na nowym terenie. Z Flakonem głównie była praca nad łańcuchami ćwiczeń bez nagrody. Za jakiś czas planujemy start na zawodach więc musi być przygotowana do długiej pracy bez wzmocnienia zabawką lub żarciem.

W niedziele był wyczekany start Hakera, zapowiadało się dobrze, ale niestety pokonał nas charakter małej czarnej bestii, która miała dużo do powiedzenia jak jakiś facet gadał czy szeptał jak on pracuje. Pomimo wyzerowania patyków i przeszkody. Były super momenty takie jak: zatrzymanie w przywołaniu, aporty kierunkowe, chodzenie. Najbardziej byłam zadowolona z słów sędziny, która była zachwycona stylem pracy Hakera i jego szybkością. 

Takie słowa strasznie zagrzewają do dalszej walki z diabłem:)

 

To tyle jeśli chodzi o wyjazdy, aktualnie ja mam sesje,a psy mają dużo domowych ćwiczeń. Jest nawet filmik:

Pozdrawiamy serdecznie :)

nj

22:56, flickabc
Link Komentarze (2) »
środa, 16 października 2013
Witamy wszystkich! Od ostatniego wpisu minęło sporo czasu... Jakoś to regularne pisanie nie idzie mi za dobrze, a szkoda, bo przez cały sezon dużo się działo. Od lipca ruszyliśmy z akcją "Lecą Po Sukces". Z pomocą znajomych zbieraliśmy środki, abym mogła razem z psami pojechać na Mistrzostwa Świata dog frisbee w Stanach Zjednoczonych. Przygoda jakich mało, ale niestety bardzo kosztowna. Zaczęliśmy od utworzenia fan page'a na Facebooku, odzew był duży i dalej samo poszło. Telewizja, psie portale, portal Polak Potrafi i wiele innych. Sami byliśmy w szoku. Walka była głównie przez całe wakacje. Tutaj muszę bardzo podziękować Renacie Kin, bo to ona głównie ogarniała stronę reprezentacyjną (Facebook, maile, gazety itp) oraz Adrianowi Tylczyńskiemu, który teżż prowadził Facebooka, tworzył filmy i szukał cały czas sponsora głównego. Bez nich nic by nie wyszło! DZIEKUJĘ WAM!!! Nasza akcja została objęta patronatem miasta, ale, jak to zawsze bywa, na tym się skończyło. Bardzo dużo środków udało nam się uzbierać z licytacji, na którą ludzie wystawiali różnego rodzaju fanty. BARDZO dziękujemy za te fanty, bo dzięki nim udało się uzbierać 4 tysiące złotych, które starczyły na mój bilet, wizę, ubezpieczenie i startowe. Środki zbieraliśmy również na portalu Polak Potrafi, który sam się do mnie odezwał z propozycją założenia konta, po obejrzeniu reportażu w telewizji WTK. No i tak zrobiliśmy, konto poszło, fanty wymyślone i czekaliśmy. W ciągu kilku dni było już 900 zł potem ucichło i nagle znowu ruszyło. Za cel mieliśmy 1700 zł uzbierało się 2600 zł po odciągnięciu prowizji. Ta zbiórka była przeznaczona na lot Flicki, który wyszedł bardzo drogo, bo tyle samo co mój bilet. Wakacje trwały, akcja trwała, a ja byłam głównie poza domem na zawodach. Dla Flicki był to pierwszy sezon i zarazem bardzo wymagający, ale radziła sobie super! Bessi oczywiście też z nami jeździła, lecz dla niej to już norma, ona się przyzwyczaiła do mojego szalonego życia i podróży. W międzyczasie została mi zaproponowana propozycja dołączenia do NORMA TEAM. Jest to marka odzieży, która ma w swoim składzie już znanych żużlowców czy koszykarzy. Ta marka będzie nas "ubierać" na zawody. Niestety nie udało się na czas zorganizować kompletu ciuchów na wyjazd, ale dostaliśmy wsparcie pieniężne, za co bardzo dziękujemy Michałowi Kwaskowi. Przed wyjazdem było dużo nerwów i stresu. Najpierw wiza, potem bilety, auto, nocleg, badania psów, ale na szczęście udało się wszystko załatwić i aktualnie, podczas pisania tego wpisu, siedzę w samolocie, a pod pokładem lecą Flicka i Bessi. Leci z nami też Adrian, który postanowił uczestniczyć w całej naszej wyprawie, by wszystko nagrywać oraz, co najważniejsze, pomóc mi tam. Kolejny wpis napisze pewnie jutro w samolocie i dam za jakies dwa dni. Pozdrawiamy, jeszcze ze stanow!
06:14, flickabc
Link Komentarze (2) »
sobota, 24 sierpnia 2013

Lato, słońce i dekle - tak wygląda nasze życie od maja:)

Jakoś w grudniu byłam trochę załamana tym co ludzie mówią o Fli, a następnie przyjęłam strategie "ona się obroni''!

Długo nie musiałam czekać, bo już na pierwszych zawodach DCDC we Wrocławiu młoda dała z siebie wszystko. Pogoda była straszna, całą sobotę lało, wyjście w bluzie kończyło się tym, że po chwili było się mokrym, dlatego ja mój free robiłam w krótkim rękawku, coby jak najmniej rzeczy zmoczyć. Mina Flicki mówi wszystko na temat pogody:

fff

Pierwszy nasz freestyle - duże nerwy, walka o przetrwanie na polu (w pewnym momencie myślałam, że łamie mi się noga, jak zrobiłam wślizg). Pomimo tego suka dała z siebie wszystko:)

sfs

Film:

Po tym występie byłyśmy na 19. miejscu, czyli bez rewelacji. No, ale tak było zawsze, że freestyle nie były moją dobrą stroną ;) sf

Drugiego dnia nadeszła lepsza pogoda i lepszy czas dla mnie na rundy:) Po rundzie T&F (22pkt) do freestyle'u młoda skoczyła z 19. na 10. miejsce!:) Druga runda free to były jeszcze większe nerwy, bo byłyśmy w TOP 10, ale niestety się nie udało zostać na 10. i spadłyśmy na 11. miejsce, co nie zmienia faktu, że byłam dumna ze Zwierzaka i zamierzałam walczyć o kwalifikacje na finał krajowy w Poznaniu.

ihl

 

Trzy tyg później były zawody w Poznaniu, oczywiście też z cyklu DCDC. Plany po Wrocławiu miałam duże- będę trenować elementy freestylu, układać sekwencje itp.. Niestety na planach się skończyło, ponieważ nie miałam czas na treningi. Młoda miała tylko trening w wtorek i środę przed zawodami.

 dge

hf

Dzięki temu chyba trochę wyluzowałam podczas freestylów ,które poszły dobrze :) Po pierwszym free i tosie fli była na 8 lokacie. Dla mnie to już był sukces!

fhr

dgr

Nasz drugi freestyle to była magia! Nigdy nie miałam tak wysoko ocenionego występu na 35,25pkt a wiem, ze stać nas na więcej!

hr

fhjr

Ostatecznie skończyłyśmy na 4 miejscu w super Open! Dzięki czemu młoda zakwalifikowała sie na finał polski oraz na mistrzostwa Świata USDDN !!!

fhr

Byłam strasznie dumna z mojego najlepszego dziecka na świecie! Paula dziękuje za najlepszego psa na świecie! Ta suka w pełni spełniła moje oczekiwania i ideały związane z wyglądem, charakterem, chęcią do pracy i stylem we frisbee:)

dfh

Zawody nie były by tak doskonała gdyby nie było moich dzielnych kibiców! Dziękuje Wam!

sfge

 

Kolejny wpis niedługo:)

a Flicka dalej obala to co na nią gadano ;)

13:27, flickabc , ZAWODY
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5
odwiedziło nasInternetowe liczniki osób

kontakt ewa.kiryk@gmail.com