piątek, 29 sierpnia 2014

za nami dwa wyjazdowe tygodnie. W drugi weekend sierpnia pomimo kilku przeciwności losu pojechaliśmy na mistrzostwa Europy na Węgry. Długa trasa, upał, słaba organizacja, ale i tak było warto. Zawody zaczynały się już w piątek, gdzie odbywała się pierwsza runda tossa. Wszystkie moje dziewczyny dały z siebie wszystko.

Dardo 21 pkt to był jej rekord, a co najważniejsze miała nie złapany jeden dysk, po całym dniu była 21/ 74.

Flakonowi udało się uzyskać 23 pkt było by więcej, ale jej rzucałam najgorzej tego dnia, ale ona jak zawsze ratowała mi tyłek, ten wynik pozwolił by była w pierwszej dziesiątce (7lokata) w tym dniu.

No i Wspaniałe Calliczki 24pkt jej rekord życiowy, pięknie myślała i łapała co było dla mnie celem na rundę, a o takich wynikach nawet nie śniłam. Po pierwszym dniu była na 1 miejscu z innymi czterema graczami

mm

Sobota: tego dnia były pierwsze freestyle i jak zwykle mój pierwszy free nie był rewelacyjny, stres wysoka temperatura i jestem rozwalona. Był też toss na którym Flicka była jakaś dziwna, wolno wracała jak nie ona. W moim odczuciu miała tylko 4 dyski złapane. Co i tak było dobrym wynikiem, bo warunki były straszne na polu i wyniki tossa były bardzo niskie. Pod koniec dnia była jednak niespodzianka, Flicka na bardzo wysokiej pozycji!

nn

W niedziele dla nas była tylko druga runda free i finał Tossa z Callie i Flicką.

Freestyle poszedł dobrze jak to zwykle bywa w naszej drugiej rundzie, nie liczyłam że utrzymam się na tak dobrym miejscu, ale los mnie zaskoczył i podskoczyłyśmy wyżej :)

Ostatecznie Flicka 10/44 uczestników dla mnie wynik rewelacyjny i duża nadzieja na przyszły rok jak w końcu ogarnę mój stres na pierwszej rundzie. Tak naprawdę Cały ten sezon Fli kończyła w pierwszej 10 z czego jestem strasznie dumna! Niestety nie mamy filmów z naszych startów :( Ale mamy kilka zdjęć:

dd

d

dd

nn

Druga runda z Tossa dla Flisi była pechowa, tak jak poprzedniego dnia widziałam że coś jest nie tak, nie łapała, bardzo wolno wracała, no trudno tak się zdarza. I tak ją uwielbiam :)

Chwilę później miałam start z Callie, która jest dla mniej mniej pewnym psem. Zwykle bywało tak, że jedną rundę miała super drugą nie. Byłam przygotowana na wszystko, zaczęłam ze spokojem rzucać. Runda była słabsza niż w sobotę, ale byłam dobrej myśli. Niestety ostatecznie zabrakło  0.5pkt by mieć dogrywkę o wszystkie możliwe miejsca na podium i byłyśmy 4! Co jest dla mnie i tak super osiągnięciem i jak na razie największym w życiu!

n

 

Miłą niespodzianką było że udało nam się zakwalifikować na Mistrzostwa Świata

v

To by było na tyle na temat naszych startów, teraz chciałabym napisać kilka słów na temat organizacji tych zawodów...

Niby Mistrzostwa Europy, człowiek spodziewa się super organizacji a tu lipa... Niektóre problemy małej wagi, ale jak się wszystko pozbiera w całość to zostaje niesmak. Żeby nie było że tylko negatywnie, były też rzeczy pozytywne:

Na Plus:

-boisko, bardzo dobrej jakości murawa

-duży teren, gdzie ze spokojem można było przejść się z psami

-bardzo fajne pole namiotowe z dobrym zapleczem sanitarnym

- kilka wanienek z wodą i wąż ogrodowy by można chłodzić psy, przy tamtej temperaturze było to bardzo potrzebne

W sumie to chyba tyle..

Na minus:

- trzymanie się planu to nie była dobra strona tych zawodów, jeśli było napisane, że rozpoczęcie o 8 to nie można było na to liczyć...

- listy startowe były wywieszone chwile przed startami, a jak już łaskawie były to często były złe i zmieniane po kilka razy... Lista na sobotenie Openy wisiała 3 razy... i jak my jako zawodnicy mieliśmy się przygotować?

- w Piątek pole nie było ogrodzone, zero taśm czy czegokolwiek. W sobotę po kilku startach ogrodzili taśmami,  jak ja startowałam to nie wiedziałam, że wyszłam poza pole...

- kolejna sprawa to nie równe traktowanie zawodników...

Polski zawodnik nie mógł być przesunięty pomimo to, że pies miał mieć 3 psy odstępu tylko. Lecz przed samym finałem została zmieniona lista gdzie przesuneli Węgierskiego zawodnika o 5 pozycji i nagle startował jako ostatni... niby miał tyle samo pkt co my, ale zmienianie listy chwilę przed startem nie powinno nastąpić. Następnie owy zawodnik dopingował ręcznikiem swojego psa, ale nie został za to zdyskwalifikowany.

Podsumowując: pomimo słabej organizacji, nie żałuje że tam byliśmy. Warto było jechać, posiedzieć wieczorem przy grillu, grać w KamJama i poznawać nowe zakręcone osoby :)

za zdjęcia dziękuje

http://ksuksa-nn.livejournal.com/

http://www.ondra-uhlir.cz/

CDN...

wtorek, 26 sierpnia 2014

W październiku brałyśmy udział w nagraniu do teledysku poznańskich raperów. teledysk był robiony na wzór Mam talent. Sama Flicka spisała się doskonale, super pracowała przed kamerami oraz z innymi ludźmi. Została ulubienicą wszystkich biorących udział w nagraniu.

O całej sprawie z tym teledyskiem kompletnie zapomniałam, a kilka dni temu miałam dużą niespodziankę po ukazaniu się utworu z teledyskiem:)

Miłego oglądania

odwiedziło nasInternetowe liczniki osób

kontakt ewa.kiryk@gmail.com