środa, 21 marca 2012

Z okazji przyjścia wyczekanej wiosny kilka zdjęć z ostatnich szaleństw:)

 

ss

z bratem:)

br

dd

lemur

ss

 s

poważna:)

ss

ss

oraz drugie backhandy na dworze:)

aa

aaad

aa

jestem dumna z tej mojej glizdy !Każdego dnia przynosi mu dużo radości lecz czasem doprowadza do szału;)

no i na koniec filmik by Paula

sobota, 17 marca 2012

Dużo ludzi pyta mnie:dlaczego border?

Odpowiedź jest prosta,chciałam psa co będzie czerpał  radość z pracy z człowiekiem, będzie aktywny. Oczywiście dużo jest takich ras co spełniają te warunki ale border urzekł mnie swoja budowa,lekkością i takim zwykłym wyglądem.

dd

W marcu 2008roku poznałam Wenę na jakimś Poznańskim spacerku. Tak naprawdę był to 2 border jakiego widziałam na żywo i tak to się zaczęło.

Wena mi się bardzo spodobała pod względem kontaktu i chęci pracy z właścicielką, miała wtedy 10miesiecy. Po pól roku zdecydowałam ze chce takiego psa i w tym momencie zaczęło się czekanie:)

dd

Flicka:dziecko Simiego i Weny(widać na powyższym zdjęciu)była bardzo wyczekanym psem.f

Na samego bordera czekałam 3 lata a na to konkretne krycie 1.5roku.
Najpierw długie oczekiwanie na cieczkę, która się spóźniła 6 miesięcy,potem ciąża,w końcu ten emocjonujący poród.

No i udało się!!Urodziła się jako druga, nazwana Wełenką JUnior

d

Biorąc mała miałam wątpliwości co do wyboru, bo mała była spokojna,bala się bardziej dźwięków niż inne,średnio się szarpała ze mną-wolała się cały czas przytulać. Ale moje obawy były zbędne, mała po przyjściu do mojego domu pięknie się szarpała,aportowała i była małym diabełkiem.Widocznie 13rodzeństa ją przytłaczała.

 

Flicka do dnia wypadku była psem, dokładnie takim jakiego sobie wymarzyłam. Pewna siebie, nie bojąca się ludzi, psów itp. Bardzo dobrze socjalizowana.
d


Teraz po wypadku mamy dużo rzeczy do odpracowania, głownie lęk do ludzi, a szczególnie do wysokich, ubranych na ciemno facetów. Młoda tez szybciej się teraz rozprasza i bardziej reaguje na dźwięki, lecz mam nadzieje ze jakoś sobie z tym wszystkim poradzimy i będzie jak dawniej:)

Pomimo tych problemów zawsze będzie moja TOTALNIE DOSKONAŁĄ suką:)

aa

piątek, 02 marca 2012

To pierwszy wpis w tym dziale i mam nadzieję że ostatni tego typu.

Dlaczego taki tytuł? Ponieważ to było najgorsze 40h w moim i Flicki życiu.

fli

Większość z Was słyszała o tej mało przyjemnej historii,dużo z Was się w nią angażowało. Chce to opisać tutaj tylko ze względu na ludzi, którzy nam pomagali bezinteresownie i nie było to kilka osób tylko kilkadziesiąt,kilkaset należy im się wielkie uznanie, ponieważ ta akcja poszukiwawcza była moim zdaniem najlepiej zorganizowaną o jakiej słyszałam,niestety przeżyłam ją na własnej skórze. Powstało dużo plotek, niedomówień jak to się stało i dlaczego a był To przypadek nieszczęśliwy wypadek.

Wchodziłyśmy już do klatki do domu,jechał samochód,chciałam by małą złapał znajomy a ona odskoczyła, wpadła pod samochód i zaczęła uciekać przed siebie. W tym momencie zaczęło się te 40godzin... Dzięki facebookowi masa ludzi wiedziała co się stało i zaczęła powiadamiać znajomych. Zostało ogłoszone wszędzie: psie portale,radio,gazeta,telewizja kołobrzeg,policja,straż miejsca,schronisko,weterynarze- tak naprawdę wszędzie gdzie się tylko dało. Masa ludzi pomagała, Ci których znałam oraz wielu ludzi których kompletnie nie znałam. Przyjechali ludzie z Poznania, Szczecina, Warszawy jak i z bliższych okolic Kołobrzegu. Szukanie w dzień i w nocy.

3 inf w ciągu soboty gdzie była widziana ...ale zawsze było za późno. Rozwieszone zostało prawie 200ogłoszeń na terenie całego Kołobrzegu. Ja po 39h szukania już nie dawałam rady fizycznie a głównie psychicznie..bo zamiast myśleć to  płakałam. Więc wysłali mnie do domu bym odpoczeła.

godzina 11 jest telefon ,Dzień dobry tu Asia,chyba ją mam!to chyba ona! Tylko się bardzo boi i nie chce wyjść' w tym momencie myślałam tylko o tym by dobiec do portu i ją zobaczyć. Znajomy którego mała zna był o wiele bliżej, więc poszedł tam i ją wyciągnął. Gdy przybiegłam Flicka była już bezpieczna na smyczy. Gdy ją zobaczyłam to zaczęłam jeszcze bardziej płakać ale teraz to ze szczęścia.. mój mały szczeniaczek się znalazł...siedziałam na betonie i ściskałam moje małe czarno białe szczęście.

ff

I w tym momencie chciałabym podziękować wszystkim za pomoc jaka włożyli w to by mała się znalazła. Bez Was kochani to by się nie udało i nie odzyskała bym moje szczeniaka. Co do samej Flicki to fizycznie nic jej się nie stało,jedynie psychicznie musi dojść do siebie ,ponieważ głównie wieczorami zachowuje się jak 7tyg szczeniak który niczego nie zna i się boi. Mam nadzieję, że jest to do odpracowania. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ!!

00:27, flickabc , RELACJE
Link Komentarze (7) »
odwiedziło nasInternetowe liczniki osób

kontakt ewa.kiryk@gmail.com