niedziela, 04 listopada 2012

Zostałam ostatnio pogoniona przez szanowną Panią Agnieszkę ze odbijam się z prowadzeniem bloga więc specjalnie dla niej robię ten wpis:)


Jak wszyscy wiedzą Fli jest po Wenie, nazwana w hodowli po domowemu: Wełenka Junior ze względu na duże podobieństwo z wyglądu do Weny. Jak się okazało po jakimś czasie nie tylko z znaczenia na głowie były podobne, ale tez z budowy,sposobu poruszania się w kłusie i galopie, z oczu, wyrazu pyska a raczej robieniu głupiego ryjka. 

córka                                                            matka

kln


Jak młoda podrosła to wyszło ze właściwości lotne również odziedziczyła po mamusi:) skacze do frisbiee wysoko, ale ładnie ląduje, myśli przy łapaniu, ma dużą skuteczność i szybkie powroty.

mama                                                     córka

dh

Po takim obrocie sprawy założyłam ze będzie ona robić frisbiee, bo do tego się bardziej nadaje niż do agility w którym biega wolno,nie jest tak skupia itp. Takie wnioski wyszły nie tylko z obserwacji swojego psa, ale głownie z porównywania do jej rodzeństwa czy psów w podobnym wieku, a nawet młodsze które o wiele lepiej biegły niż Flisia. Tak było jeszcze w wakacje, minęły wakacje, minęły upały i pojechaliśmy w ten weekend do Annówki na seminarium agility z Magdą Łabieniec i zawody towarzyskie.Ja, ta która jeszcze w piątek uważała ze jej pies nie jest do agility zmieniła zdanie. Flicka wczoraj bardzo mnie zaskoczyła, skupiona szybka, reagująca na moje słowa, gesty. To seminarium dostarczyły mi fajne pomysły jak co wypracować, ale głownie dowartościowały mojego psa w moich oczach:)

fdw

 

dg


Dzisiejsze treningowe zawody też pozwoliły mi uwierzyć w nasz duet. Młoda starała się jak mogła, czasem nie trafiała w rękaw czy kładkę, ale to nic dziwnego, bo nie robiła tych przeszkód w torze. Na każdym biegu ładnie skupiona,szybko biegająca. Dodatkowo w drugim jumpingu była 2 druga ! Duma mnie rozpiera!!Cały ten weekend był idealnym prezentem urodzinowym od mojego szalonego pieseczka;)

kj

 

k

 


Wracając do głównego tematu, porównań do matki czy ojca to chciałabym powiedzieć że w sumie to denerwuje mnie podejście ludzi że jeśli pies jest po rodzicach  ,x' to będzie zajebisty a po rodzicach ,y' to będzie do dupy.

mn
Zupełnie się z tym nie zgadzam, ponieważ z super psa można zrobić super flegmatyczną ofermę i odwrotnie z psa bez popędów możemy zrobić mistrza świata. Z każdym psem, borderem da się coś osiągnąć na wyższym poziomie, lecz praca z każdym będzie inna, z jednym trzeba popracować 2 lata by się pokazać gdziekolwiek na zawodach, a z drugim wystarcza 3 miesiące.

dd

Ja osobiście do pewnego momentu odczuwałam straszna presję ze strony otoczenia bo miałam psa z TEGO miotu, no to od razu musi być zajebisty, a jak nie będzie to znaczy ze wszystko zepsułam. Najgorsze było gdy ludzie oczekiwali ode mnie filmów, relacji  tej wspanialej suki itp po wypadku. Ale nikt nie pomyślał że z takim psem się inaczej pracuje, robi się inne rzeczy, masę podstawowych rzeczy, a nie tysiąc sztuczek i masę treningów agility czy frisbiee. 

ih


Mi np. podoba się praca suki, która jest po rodzicach po których sama nigdy bym nie wzięła szczeniaka, bo rodzice mnie nie zachwycają ani z wyglądu ani z pracy. Lecz stwierdzam ze pracuje lepiej niż mój własny skarb. Takich przykładów jest wiele i na pewno sami takie tez znajdziecie więc nie mówcie ludziom ,,twój pies nigdy nic nie osiągnie bo jest po takich rodzicach'' jak i nie wywierajcie presji na osobach, które maja psa po rodzicach którzy wam się podobają. Bo parcie na sukces przez osoby trzecie nie jest dobrą sprawa:)Mam nadzieje ze wszyscy zrozumieli co chciałam przekazać, że nie zostało to odebrane jakoś inaczej.

Podsumowując: nigdy nie wiemy ile dany pies ma w pakiecie, a ile wypracowane czy tez zepsute. Każdy ma inne predyspozycje i możliwości, ale wszystko da się wypracować.

k

odwiedziło nasInternetowe liczniki osób

kontakt ewa.kiryk@gmail.com